czwartek, 09 grudzień 2010 10:03

W kręgu gniewu

Nie jestem pewien, czy moje problemy z otoczeniem mają związek z tym, że jestem DDA. Mam 21 lat. Przez większość dzieciństwa żyłem w strachu i samotności, bo mój ojciec pił (byłem świadkiem wielu nocnych awantur i wizyt policji w domu). Słyszałem, jak bije mamę. Ona postanowiła z tym skończyć i rozwiodła się z nim. Gdy się wyprowadził od nas, brakowało mi ojca, męskiego wzorca.
Przez prawie dwa lata moje rozmowy z matką ograniczały się jedynie do odpowiedzi na pytanie, co chcę na obiad. Sam nawet nie wiem czemu...

Moi znajomi (jest ich zaledwie garstka) uważają mnie za osobę rozrywkową, uśmiechniętą i pełną pomysłów. I rzeczywiście: lubię towarzystwo i zabawę, ale w kilka minut po spotkaniu uciekam do swojego pokoju i totalnie pogrążam się w gniewie. Mam wrażenie, że czasem złość i gniew sprawiają mi przyjemność. Czuje się wtedy jakoś dziwnie dobrze. Dlaczego tak jest?

Niedawno rozpadł się mój związek (kolejny) ze wspaniałą kobietą, którą ogromnie kochałem i kocham nadal. Nie wytrzymała ze mną, bo urządzałem jej awantury o nic. Nie potrafię w pełni zaufać partnerce. Wiem, że to jest złe, ale zapominam o tym. W złości i gniewie jest mi dobrze... Nie wiem, jakiej pomocy tak naprawdę szukam. Rozmowy z kimś? Rozmowy z większą grupą? Może piszę to, aby po prostu się wyżalić. Nawet nie mam z kim porozmawiać. Wszyscy wkoło pytają „Co jest z tobą?”, ale nikt tak naprawdę mnie nie słucha. Wszystkie te rozmowy przepełnia jakaś pustka. Sam nie wiem, jak się w tym wszystkim odnaleźć.
Ariel

kucinska_marzennaMarzenna Kucińska jest psychologiem, psychoterapeutą Polskiego Towarzystwa Terapii Poznawczej i Behawioralnej, trenerem Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. W Instytucie Psychologii Zdrowia prowadzi szkolenia z podstaw pomocy psychologicznej.



Arielu,

Z tego, co Pan napisał, zrozumiałam, że choć było Panu trudno, kiedy ojciec pił, to jednak wtedy dużo się działo w rodzinie i były między Wami jakieś relacje i emocje.

Nawet jeśli było strasznie, to ta wymiana emocji i przeżyć była znacznie intensywniejsza niż sytuacja w domu bez ojca. Nie wiem, czy Pana relacje z mamą spłyciły się po wyprowadzce ojca. A może takie były zawsze, tylko nie było tego widać w ferworze awantur i innych problemów? Kiedy kłopoty zniknęły, okazało się, że niewiele Was łączy... Co do Pańskiego funkcjonowania wśród ludzi, to myślę, że oni są dla Pana ważni. Gdyby tak nie było, nie wzbudzaliby w Panu tak silnych emocji. Dlatego było Panu ciężko, gdy rodzina się rozpadła. Tymczasem kontakt z ojcem uległ znacznemu ograniczeniu i podobnie, choć w inny sposób, stało się w kontakcie z mamą.

To, co się dzieje w Pana aktualnych spotkaniach towarzyskich rozumiem następująco: otwiera się Pan i pokazuje taki, jaki naprawdę jest, dobrze się bawiąc (być może również wchodzi Pan nieco w rolę kogoś, kto dba, by cała grupa czuła się dobrze). Niestety, w chwili, gdy może Pan poczuć się sobą, wracają stare uczucia gniewu i urazy, których źródłem nie są obecni ludzie, ale ci z przeszłości. Skąd ten gniew? Może stąd, że ktoś „popsuł” grupę, jaką była Pana rodzina i relacje, na których Panu pewnie zależało.

 Ma Pan rację – gniew i złość mogą dawać przyjemność, zwłaszcza jeśli potrafimy je wyrazić i wykorzystać, by postawić granice, przywrócić jakiś porządek czy obronić siebie. Gniew jest źródłem siły – ale ważne, by był właściwie skierowany i użyty. Urządzanie ukochanej kobiecie awantur „o nic” nie jest dobrym ukierunkowaniem gniewu. Zamiast porządkować rzeczywistość, niszczy ważne dla Pana relacje.

Z listu wyraźnie widać, że przeżycia i wspomnienia z przeszłości wpływają destrukcyjnie na Pana aktualne życie, ożywając zwłaszcza w relacjach z najbliższymi (dziewczyna, dobrzy znajomi). W tej sytuacji proponowałabym Panu poszukać terapii i to raczej grupowej, bo w niej szybko pojawią się uczucia z przeszłości, a dzięki temu łatwiej będzie je zmienić tak, by Pana zachowania stały się adekwatne do tego, co naprawdę Pan czuje do swoich bliskich.