piątek, 10 grudzień 2010 14:44

Psuję każdy związek

Mój tata miał problem alkoholowy, i chyba nawet nadal go ma, tyle że z powodów zdrowotnych i po rozwodzie musiał przestać sięgać po wódkę i piwo. Pamiętam z dzieciństwa pijanego tatę, często za kierownicą, pamiętam problemy z tego wynikające... I te nieustanne kłótnie. Jestem pierwszym dzieckiem moich rodziców – zdecydowali się na ślub dlatego, że miałam się urodzić. Myślałam, że gdybym się nie urodziła, to rodzice nie musieliby być razem, mama by nie płakała, a tata by nie pił.

Gdy mówiłam o tym mamie, ona zawsze zaprzeczała i zapewniała, że mnie kocha. Pijany tata słuchał tylko mnie – to na małej dziewczynce spoczywał obowiązek pilnowania kluczyków do samochodu, żeby nim nie pojechał na kolejne piwko. Zawsze miałam w głowie, że muszę być wszędzie najlepsza, żeby rodzice byli ze mnie dumni i żeby się już nie kłócili. Strasznie się wstydziłam pijącego taty, więc często wymyślałam różne „bajki” dla kolegów i znajomych, żeby nie odkryli, co się dzieje u mnie w domu.

Dziś często czuję się pogubiona, potrzebuję akceptacji i jestem w stanie wiele poświęcić, żeby tylko „ludzie mnie lubili”. W pracy jestem świetnym członkiem zespołu, ale nigdy nie awansuję i nie osiągam celu założonego na początku. Podobnie jest z moimi związkami. Chciałabym być z kimś, ale psuję każdy poważny związek. Uciekam, gdy sądzę, że ktoś zbyt dobrze mnie poznał.

Boję się, że odkryje wtedy, że nie jestem warta jego uwagi. Finał tej historii jest taki, że jestem 27-latką, powszechnie uwielbianą przez znajomych, ale wciąż samotną. Czasem wybucham, bo nie do końca umiem panować nad złością. Czy ja mam syndrom DDA? Czy to dlatego wszystko u mnie jest takie skomplikowane? Powinnam się zwrócić po pomoc do specjalisty, czy poradzę sobie sama?


 Ewelina

kucinska_marzennaMARZENNA KUCIŃSKA jest psychologiem, psychoterapeutą Polskiego Towarzystwa Terapii Poznawczej i Behawioralnej, trenerem Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. W Instytucie Psychologii Zdrowia prowadzi szkolenia z podstaw pomocy psychologicznej.




Droga Pani Ewelino,

Pani dzieciństwo związane było z trudnym związkiem rodziców i z pewnością sytuacja ta wpłynęła silnie na sposób przystosowania się dzieci.

W tej chwili jest Pani już dorosłą, zapewne w pełni niezależną osobą, dobrze radzącą sobie w pracy i kontaktach zawodowych. Zupełnie inaczej jest w bliskich relacjach. Problemy ze stworzeniem związku i z awansem oraz osiąga­niem własnych celów być może wiążą się z tym, że nie nauczyła się Pani dbać o siebie, motywować siebie i mobilizować do sięgania po to, co dla Pani ważne. Może Pani czuć się sfrustrowana i przeżywać rozdrażnienie czy złość. Niepokoi mnie jednak, że uczucia te nie służą temu, by mogła Pani lepiej się chronić, nie pozwalała innym się wykorzystywać, zaczęła lepiej dbać o własne sprawy i karierę. Ta złość niszczy Panią, a powinna chronić i pomagać w zaspokajaniu własnych potrzeb.

Dbanie o siebie i stawianie innym granic, to umiejętności, których należy się nauczyć, aby móc dobrze sobie radzić w życiu. W rodzinie z problemem alkoholowym dzieci zwykle nie mają okazji do ich nabycia, bo tam najważniejsze jest przerwanie kryzysu związanego z piciem, awanturami czy ciągłym brakiem dorosłego, na którym można polegać.

W Pani aktualnym życiu wiele trudności wynika z braku umiejętności dbania o siebie czy chronienia siebie. Można się tego nauczyć nie tylko w grupach terapeutycznych czy na treningach rozwoju umiejętności psychologicznych. Służą temu także grupy samopomocowe lub inne środowiska, w których ludzie posiadają te umiejętności. Niekiedy niezbędna jest terapia, która dotykając najbardziej bolesnych wspomnień, pozwoli wyleczyć dawne rany i zmienić myślenie o sobie i innych. Najlepiej skonsultować ze specjalistą to, co najbardziej Pani przeszkadza w aktualnym życiu, i sposób, w jaki najszybciej można osiągnąć zmianę w tym zakresie.

 Życzę powodzenia!