środa, 15 grudzień 2010 11:38

Wasze komentarze

Poniżej jeden z komentarzy , jaki ukazął się pod tekstem „Nieustanny wstyd, ciągła wina”

Ja również jestem DDA. Wstyd i poczucie winy towarzyszyły mi odkąd sięgam pamięcią.

W dzieciństwie spotkało mnie wiele negatywnej krytyki, i rezultatem tego było wykształcenie niskiego poczucia wartości. Oceniałam siebie na każdym kroku. Czułam sie gorsza od innych i wciąż poniżałam siebie. Pamiętam ciągły strach. I nie lubiłam siebie za to, ze wciąż sie boje, ze na wszytko przytakuje i zgadzam sie z każdym. Ponieważ obwinianie siebie za wszystkie niedoskonałości nie przynosiło żadnej ulgi, postanowiłam zrozumieć siebie lepiej i spotkać sie z moim wewnętrznym krytykiem. Zapytam go: dlaczego jesteś we mnie? Co chcesz dla mnie osiągnąć? co chcesz ode mnie? Wsłuchałam się sie w jego odpowiedzi i oto, co usłyszałam:

Powiedział, ze jest we mie, aby mnie chronić, chce, aby inni dbali o mnie i kochali mnie, chce być pewien, ze ja mam sie dobrze. Dlaczego jest taki zdeterminowany? Chce bym była szczęśliwa. na końcu dodał, ze byłby szczęśliwy gdybym ja sama kochała siebie bardziej, gdybym akceptowała siebie taka, jaka jestem, ponieważ nie jestem tu po to by być perfekcyjna lub sprostać wymaganiom innym, jestem wystarczająco dobra by czuć swoja wartośc.Ta konwersacja zmieniła moja percepcje, zdałam sobie sprawę, ze krytyk we mnie, był tam by mi pomoc, był po mojej stronie, Rozumiał moje potrzeby lepiej niż ja sama. Wiedział, ze potrzebuje miłości, potwierdzenia i próbował znaleźć je dla mnie, ponieważ ja sama nie potrafiłam ich sobie dać. Powiedział jeszcze: Chciałbym abyś akceptowała siebie, ja jestem juz bardzo zmęczony i potrzebuje odpocząć.
Moja podróż do samoakceptacji to proces, który ciągle trwa. Bywa trudna, ale interesująca. Zmieniłam sie i czuję wewnętrzny spokój. I jestem bardzo ciekawa, co wydarzy się sie jeszcze?
Aneta