poniedziałek, 20 grudzień 2010 10:52

Nie pije... nie dla mnie

Mam prawie 30 lat, męża, córkę i nieustający żal do ojca. Co prawda nie ma go fizycznie w naszym życiu od ponad piętnastu lat, ale właściwie ciągle o nim myślę. Ojciec lubił wypić jeszcze zanim poznał matkę, ale w dniu ślubu obiecał jej ponoć, że ostatnią wódką, jaką weźmie do ust, będzie ta weselna. Matka była w nim zakochana, więc uwierzyła mu, a już miesiąc po ślubie płakała przez swoją naiwność. Przez wiele lat pił i bił ją, aż powiedziała „dość”. Rodzice rozwiedli się, gdy ja i siostra byłyśmy tuż po podstawówce. Wydawało nam się wtedy, że ojciec zapije się na śmierć.

O dziwo, wyjechał z miasta, a po dwóch latach przyjechał ze swoją nową rodziną. Z koszmarnie brzydką żoną (a nasza matka była wyjątkowo piękną kobietą) i małym dzieckiem. W dodatku był całkowicie trzeźwy, próbował się z nami spotkać, ale odmówiłyśmy. Nie mogłyśmy mu wybaczyć do tego stopnia, że ani ja, ani siostra nie zaprosiłyśmy go na swoje śluby. A jednak w życiu nas obu on nadal tkwi – obie nie jesteśmy szczęśliwe z naszymi mężami. Co prawda nie biją nas, ale jak jest okazja, upijają się kompletnie, choć wiedzą, że nas to denerwuje.

Ostatnio rozmawiałyśmy z siostrą o tym wszystkim. Ona też często myśli o ojcu, głównie z nienawiścią, ale też niekiedy z taką... tęsknotą. Ja – gdyby nagle stanął przede mną – spoliczkowałabym go, wykrzyczała w twarz „Przez ciebie nie ułożyłam sobie życia!”, a potem... chciałabym się do niego przytulić. Już sama nie wiem, co o tym wszystkim myśleć i co robić. Może gdybym miała pewność, że rzeczywiście już nie pije, to mogłabym się z nim spotkać? Z drugiej strony, może nawet lepiej by było, gdyby nadal pił? Bo niby dlaczego nie mógł zerwać z wódką dla nas? 


Katarzyna

kucinska_marzennaMarzenna Kucińska jest psychologiem, psychoterapeutą Polskiego Towarzystwa Terapii Poznawczej i Behawioralnej, trenerem Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. W Instytucie Psychologii Zdrowia prowadzi szkolenia z podstaw pomocy psychologicznej.



Droga Katarzyno,

Piszesz, że masz żal do ojca, a zarazem czujesz tęsknotę i chęć przytulenia się do niego. Trudno Ci jest mu wybaczyć, że zostawił Ciebie i Twoją siostrę, a stał się niepijącym ojcem dla innego dziecka. To mieszanka jedynie pozornie sprzecznych uczuć.

Kiedy masz ojca alkoholika, to jakbyś miała dwóch ojców w jednej osobie: trzeźwego i pijanego. Trzeźwy to taki ojciec, jakim mógłby być, gdyby nie pił, o jakim marzysz. Drugi to ojciec pijany, powracający we wspomnieniach: nieobliczalny, nieprzewidywalny, krzywdzący. W jednej osobie ojca-alkoholika kryją się obie te postaci i dziecko nie ma sposobu, by je oddzielić. Ojciec agresywny, pijący budzi gniew, agresję i niechęć, ale kiedy przemoc i pijaństwo znika z codziennego życia, dziecko zaczyna tęsknić, marzyć, że może ojciec wróci – odmieniony, niepijący... Tak dzieje się również z Tobą. Los jakby ziścił Twoje marzenie: ojciec wrócił trzeźwy, ale nie dla Ciebie. Zatem z jednej strony spełnione marzenie, a z drugiej kolejny bolesny zawód.

To bardzo ważne, że uświadomiłaś sobie sprzeczne uczucia. To otwiera drzwi do tego, by te uczucia uporządkować. Porządkowanie będzie polegać na wyciąganiu pojedynczych nitek z kłębka splątanych uczuć. Zacznij od nitki uczucia, które najmocniej teraz czujesz (rozżalenie, strach, potrzeba przytulenia). Wyraź je, wyobrażając sobie, że piszesz lub mówisz do trzeźwego ojca. O czym mogłabyś mu powiedzieć? Nazwij swoje tęsknoty, potrzeby, marzenia, które się nigdy nie spełniały (lub bardzo rzadko). Dobrze, że rozmawiasz ze swoją siostrą o tych sprawach i wspieracie się. Myślę, że wskazane byłoby, gdybyś porozmawiała z terapeutą leczenia uzależnień. Taki terapeuta zna się nie tylko na piciu i trzeźwieniu, ale także na problemach rodzin i dzieci osób pijących.