czwartek, 30 grudzień 2010 09:42

Wybucham i prowokuję

Mój tato jest alkoholikiem, nigdy się nie leczył i nie zamierza tego robić. Wiele razy próbowałam na niego wpłynąć, ale na nic się to nie zdało. On nie rozumie, że bardzo nas niszczy psychicznie – nigdy nie użył wobec nas siły fizycznej, ale jego słowa tak strasznie ranią, że czasem nie mam już na to wszystko siły. Ciągle boję się, że znów coś mu nie będzie pasowało, że o coś będzie miał pretensje, że znów zrobi awanturę. Mam 19 lat, ale przez tę sytuację nie mogę żyć jak normalna dziewczyna. O wszystko muszę pytać ojca, nie mogę za późno wrócić do domu, bo boję się jego reakcji. Przez niego mam bardzo niskie poczucie własnej wartości – ciągle mi mówi, że jestem głupia i wszystko robię źle.

Mama jest strasznie nerwową osobą. W moim „domu” panują gniew, złość, pretensje i wiele innych negatywnych emocji. Ja już się duszę – chciałabym się od tego uwolnić, ale nie wiem jak. Myślałam o jakiejś terapii, ale nie mam na to szans, bo mieszkam w małej miejscowości. Czuję, że sytuacja w domu niszczy mnie. Co prawda mam cudownego chłopaka, planujemy wspólne życie, ale ciągle mam jakieś lęki, obawy, chcę go kontrolować, bo nie potrafię mu w pełni zaufać. A przecież jest cudownym człowiekiem, najlepszym, jakiego kiedykolwiek spotkałam. Mimo to często wybucham i prowokuję kłótnie z nim, potem strasznie źle się z tym czuję. Boję się, że zniszczę ten związek, choć to jedyne dobro, jakie mnie spotkało.

Chciałabym w końcu zacząć normalne życie. Wiem, że jest to możliwe tylko z dala od tego mojego domu, ale na razie nie mogę się wyprowadzić. Co mam robić? Tylko proszę, nie piszcie, że powinnam porozmawiać z rodzicami itp., bo już to przerabiałam. Nie radzę sobie z tym wszystkim. Agnieszka

dodziuk_annaANNA DODZIUK jest psychoterapeutką, superwizorem treningu psychologicznego i psychoterapii Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, specjalistką terapii uzależnień.




Droga Agnieszko,

Zgadzam się z Tobą: w sytuacji takiej, jak Twoja, rozmowy z rodzicami nie pomagają, chociaż próbować od czasu do czasu warto, bo cuda się jednak zdarzają.

Natomiast najważniejszą rzeczą jest rozmowa z Twoim chłopakiem. To, co dzieje się w Waszym związku, jest bardzo charakterystyczne dla DDA. Nie jest łatwo zmienić nawyki ukształtowane w rodzinie, z której się pochodzi – Ty nauczyłaś się w niej lęku i nieufności oraz tego, że bliskie relacje muszą być wypełnione konfliktami i złością. Na szczęście zdajesz sobie sprawę, że w Twoim związku jest to coś przeniesionego skądinąd i Twój chłopak nie jest ich powodem. On również musi o tym wiedzieć.

To z nim trzeba rozmawiać, opowiadać mu o swoich przeżyciach, tłumaczyć, że trudno Ci powstrzymać automatyczne reakcje, które nie pasują do Waszego dobrego układu. Dla niego musi być jasne, że przyczyną Twoich wybuchów nie jest on, lecz Twoja ponura przeszłość i niewesoła teraźniejszość. I oczywiście trzeba przepraszać, skoro to Ty prowokujesz kłótnie. Szczerość i otwartość, dzielenie się tym, co przeżywasz, to jeden ze sposobów dbania o Twój związek. Ważne jest jednak również uzdrawianie czy łagodzenie skutków życia w rodzinie z pijącym alkoholikiem. Skoro niedostępna jest regularna terapia, możliwe są różne formy wyjazdowe: uczestniczysz w kilkudniowych zajęciach i część swoich problemów pozostawiasz za sobą. Zachęcam Cię, żebyś odwiedziła nieoficjalną stronę DDA (www.dda.pl), gdzie znajdziesz sugestie co do różnych możliwości terapeutycznych.

Dopóki nie możesz się wyprowadzić z domu, postaraj się zadbać o siebie. Jak? Zapewniając sobie jak najwięcej wsparcia, czyli kontaktu z życzliwymi osobami, które wysłuchają Cię, kiedy będziesz opowiadać o swoich smutkach i rozpaczy, które poza tym będą Cię akceptować i będą okazywać tę akceptację.

Wierzę, że Twój hart ducha pomoże Ci dotrwać do lepszych czasów.