wtorek, 11 styczeń 2011 09:46

Na skrajnych emocjach

Osoby, które spędziły dzieciństwo w towarzystwie rodzica alkoholika często właśnie w tym dopatrują się źródeł wielu swych problemów w dorosłym życiu. I zwykle czynią to słusznie. Bycie DDA, nie pozbawia nas jednak zdolności do poszukiwania własnego szczęścia. Jesteśmy kowalami własnego losu - możemy dowolnie go kształtować - jeśli nie sami, to z pomocą innych.

Mam 20 lat, prawdopodobnie jestem dorosłym dzieckiem alkoholika. Mój ojciec pił odkąd sięgam pamięcią, pije nadal, choć nie jest już z mamą. Zawsze wiedziałam, że pije – już jako trzyletnia dziewczynka bałam się powrotów ojca do domu. Moje dzieciństwo było smutne. Ojciec miał wobec mnie zbyt wielkie wymagania, wszystko musiało być zrobione idealnie. Bałam się odrabiania z nim lekcji, bałam się odezwać, bo za każdy błąd obrywałam w głowę.


Jako dziecko byłam zamknięta w sobie i nieśmiała. Jako nastolatka chciałam być sama, izolowałam się od rówieśników, uważałam, że nikt mnie nie rozumie. Dziś wydaje mi się, że nie umiem decydować o swoim życiu, ciągle podejmuję złe decyzje. Wyjechałam na studia prawie dwa lata temu i zrezygnowałam z nich, bo wydawało mi się, że jestem nieszczęśliwa z powodu złego wyboru.


Wyjechałam do innego miasta, by studiować inny kierunek i znów czuję się nieszczęśliwa, ale już nie jestem pewna, dlaczego tak się dzieje. Ciągle odczuwam skrajne emocje: bywa, że mam pogodny nastrój, nie trwa to jednak zbyt długo, bo znów zagłębiam się w smutku. Męczę się sama ze sobą. Pomimo młodego wieku jestem samotna. Nie mam przyjaciół, nie mam nikogo. Nie umiem nawiązywać kontaktów z rówieśnikami, ludzie po prostu stronią ode mnie.


Wcale mnie to nie dziwi, przecież nikt nie lubi ludzi z problemami. Rodzina udziela mi jedynie rad w stylu „musisz przestać taka być”. Nic już z tego nie rozumiem, czy rzeczywiście sama sobie stoję na drodze do szczęścia? Ja już naprawdę nie chcę tak dłużej żyć. Gdzie mam szukać pomocy?

Anna

 

kucinska_marzennaMarzenna Kucińska jest psychologiem, psychoterapeutą Polskiego Towarzystwa Terapii Poznawczej i Behawioralnej, trenerem Polskiego Towarzystwa sychologicznego. W Instytucie Psychologii Zdrowia prowadzi szkolenia z podstaw pomocy psychologicznej.

 


Pani Anno,


Niełatwo jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, czy sama Pani stoi na drodze do swego szczęścia. Uczucia przyjemne, w tym także poczucie szczęścia, pojawiają się, kiedy potrafimy odnaleźć się w świecie i zaspokajać w nim swoje potrzeby.

Czujemy się zatem szczęśliwi, kiedy jesteśmy zdrowi, mamy wokół siebie osoby, które zaspokajają nasze potrzeby bliskości i miłości, kiedy realizujemy swoje marzenia i wykorzystujemy swój potencjał. Osiągnięcie tego stanu w dzieciństwie w dużym stopniu zależy od naszych rodziców, gdyż do nich kierujemy swoje oczekiwania i oni zaspokajają nasze potrzeby. Gdy jesteśmy dorośli – nasze szczęście zależy od nas samych.

Bycie szczęśliwym w dorosłym życiu, odnalezienie się w świecie i wśród ludzi czy troszczenie się o siebie wymaga pewnych umiejętności, np. nawiązywania kontaktów, budowania wspierających bliskich relacji, uzewnętrzniania swoich potrzeb czy radzenia sobie z trudnymi sytuacjami lub emocjami.

Te umiejętności zwykle wynosimy z domu, ale niestety, niezwykle rzadko z domu, gdzie życie rodzinne zdominowane jest problemami związanymi z nadużywaniem alkoholu. Na szczęście wiele z tych umiejętności jesteśmy w stanie nabyć, kiedy kończymy 18 lat i wyruszamy w dorosłe życie. Możemy się tego nauczyć od innych – przyjaciół, partnerów, autorytetów – o ile oczywiście uda nam się wejść z nimi w bliskie relacje. Pomocne mogą być także profesjonalne formy rozwoju umiejętności, takie jak treningi czy warsztaty umiejętności psychologicznych (np. trening umiejętności społecznych).

Czasem formy treningowe czy terapia grupowa budzą strach w osobach, które nie mają dobrych doświadczeń bycia z innymi ludźmi, ale wówczas można zacząć nabywać umiejętności społeczne w kontakcie indywidualnym z terapeutą. Jeśli uda się Pani wrócić na studia, to w dużych ośrodkach akademickich są poradnie zdrowia psychicznego dla studentów.

Wiem, że bardzo trudno bywa, kiedy człowiek z dnia na dzień znajdzie się w otoczeniu, gdzie panują zupełnie inne zasady niż w jego domu rodzinnym. Dopiero wówczas widzi, jak wielu rzeczy nie wie, często jest przestraszony, co sprawia, że najchętniej natychmiast wraca do starego, niewygodnego, ale znanego grajdołka. Ale to nie jest dobra strategia. Oznacza jedynie utrwalanie dotychczasowego niekonstruktywnego myślenia o sobie i świecie typu: „nie nadaję się do świata”, „i tak będę sam”, „na nikogo nie można liczyć”.

Aby zdobyć inne doświadczenia, trzeba wytrwać w nowej sytuacji i z pomocą innych nauczyć się być szczęśliwym w życiu.