środa, 26 styczeń 2011 10:09

Odrobić czas, dorobić się

Ojciec alkoholik zniszczył dzieciństwo Markowi, jego bratu oraz ich matce. Dziś Marek jest już dorosły. Razem z bratem ciężko pracują, by zdobyć pieniądze na godziwe życie. Dręczą go jednak wątpliwości – czy wielkie zaangażowanie w pracę nie ma związku z trudnymi przeżyciami z przeszłości?


Mój ojciec był alkoholikiem. Nie zdążyli się z matką rozwieść, bo zapił się na śmierć. Miałem wtedy 12 lat. Potem mama nie miała dla mnie i mojego brata zbyt dużo czasu, bo musiała nas jakoś sama utrzymać. Dużo pracowała. A może też uciekała w pracę, by nie musieć patrzeć nam w oczy?


Czasem wydaje mi się, że czuje się odpowiedzialna za śmierć ojca, ma z tego powodu wyrzuty sumienia. A największe z tego powodu, że psychicznie wszyscy odetchnęliśmy po jego śmierci – skończyły się awantury, przepijanie wszystkich pieniędzy, wynoszenie z domu rzeczy. Ani ja, ani mój brat nie pijemy. Nie jesteśmy abstynentami, ale unikamy imprez z alkoholem, kolegów, którzy potrafią spędzać wolny czas jedynie przy kieliszku. Zresztą, my prawie w ogóle nie mamy wolnego czasu.


I to jest zdaniem naszej matki problem. Obaj chcemy się czegoś w życiu dorobić, więc dużo czasu spędzamy w pracy, założyliśmy też wspólnie firmę, którą rozkręcamy. Pracujemy od rana do nocy, bo chcemy w przyszłości założyć rodziny i zapewnić im dobre warunki materialne. Nasza matka ciągle nam wypomina, że coś jest z nami nie tak, bo mamy 28 i 32 lata i tylko pracujemy. Żadnych dziewczyn, urlopów. Mama uważa, że za bardzo skupiamy się na pracy i sprawach materialnych i że to może mieć związek z naszym dzieciństwem i alkoholizmem ojca. Czy tak rzeczywiście może być? Czy jest coś złego w tym, że chcemy się w życiu czegoś dorobić?

Marek

 

kucinska_marzennaMarzenna Kucińska jest psychologiem, psychoterapeutą Polskiego Towarzystwa Terapii Poznawczej i Behawioralnej, trenerem Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. W Instytucie Psychologii Zdrowia prowadzi szkolenia z podstaw pomocy psychologicznej.


Panie Marku,

 

W samym dążeniu do dobrej sytuacji materialnej nie ma nic złego.  Problemem mogą być powody, dla których jest to ważne... Współuzależnienie żony alkoholika oznacza, że jej uczucia i myśli oraz zachowania wiążą się ściśle z piciem lub niepiciem męża. Po jego śmierci zwykle sytuacja nie ulega drastycznej zmianie – odpowiedzialność za rodzinę spoczywa nadal na barkach jednej osoby.

 

Mechanizm współuzależnienia funkcjonuje nadal, tylko zmienia się obiekt koncentracji – mogą to być dzieci lub praca czy związana z nią sytuacja materialna. Jeśli nadmierna koncentracja matki na życiu dzieci utrzymuje się, mimo że są dorosłe i niezależne, budzi to zwykle ich sprzeciw. Uważają one, że mają prawo wybierać wartości czy kolejność realizacji celów życiowych zgodnie ze swoją wolą. Jednym z mechanizmów współuzależnienia jest poczucie odpowiedzialności za swoich bliskich, za ich powodzenie i szczęście.

 

O ile jest to prawdziwe w sytuacji małych dzieci czy chorego w rodzinie, to w przypadku dorosłej osoby oznacza wchodzenie w obszar jego osobistej odpowiedzialności. Z tej perspektywy mama niepotrzebnie wtrąca się w osobiste sprawy Pana i brata. Z drugiej strony można wyobrazić sobie, że Wasza matka boi się, że nie zdąży się nacieszyć wnukami, jeśli będą Panowie zwlekać z założeniem rodzin.

 

Nie oznacza to, że macie się podporządkować jej potrzebom, ale pozwala zrozumieć, że Wasze małżeństwa są również jej sprawą. Według niektórych badaczy, problem współuzależnienia dotyka także dzieci alkoholika. Wiele z nich staje się pracoholikami. Mechanizm psychologiczny jest podobny – praca i osiągnięcia stają się sposobem regulacji emocjonalnej (czujemy się dobrze, wykonując obowiązki, gdy jesteśmy w pracy, napięcie maleje), budowania poczucia włas­nej wartości (jedynie pracując, czujemy się potrzebni i wartościowi) oraz głównym tematem, wokół którego koncentruje się nasze życie, myśli czy kontakty z innymi.

 

Może warto przyjrzeć się swoim motywom? Jeśli u matki lub u siebie zauważy Pan mechanizm współuzależnienia, to być może pomocne będzie większe uniezależnienie się, np. poprzez samodzielne mieszkanie czy nieco rzadsze kontakty. Rozmowa na ten temat z terapeutą może pomóc swobodnie przyjrzeć się problemowi i znaleźć sposoby jego rozwiązania.