poniedziałek, 14 luty 2011 08:49

Uczenie się bliskości

Niezależnie od tego, w jakiej rodzinie się wychowywaliśmy mamy prawo czuć się kochani, mamy prawo, by angażować się i doświadczać dobrej bliskości, otwartości i intymności, mamy prawo do szczęścia we dwoje.

W rodzinie uczymy się, w  jaki sposób mamy odnosić się do innych, by nasze potrzeby były zaspokojone. Uczymy się bliskości na różne sposoby.

Po pierwsze, przez skojarzenie – bliskość to to, czego doświadczam w kontakcie z najbliższą mi osobą. Jeśli bliska mi w dzieciństwie osoba była kochająca, ale nieobecna (np. ze względu na nadmiar obowiązków), to najprawdopodobniej zakocham się w partnerze, przy którym będę czuła się kochana, ale samotna. Jeśli moi rodzice nadmiernie mnie kontrolowali, prawdopodobnie takie zachowanie partnera kojarzyć mi się będzie z troską i bliskością.

Po drugie, bliskości uczymy się przez wzmocnienia – pewne zachowania dziecka są nagradzane przeze rodziców, jest za nie chwalone, doceniane, za inne zaś spotyka je kara lub są ignorowane. Główną nagrodą dla dziecka jest uwaga rodziców, dlatego czasem nieświadomie mogą wzmacniać oni zachowania negatywne, np. kiedy posługują się głównie karami. Uczymy się zatem zachowywać w bliskiej relacji w sposób, na który rodzice zwracają uwagę, kiedy jesteśmy dziećmi.

Wiele DDA jest nagradzanych za pomaganie, zajmowanie się cudzymi sprawami, przejmowanie obowiązków innych. Niektóre z DDA uzyskują wzmocnienia dla zachowań niezbyt konstruktywnych, np. za rozładowywanie atmosfery domowej, poprzez dostarczanie powodów do awantur. Zwykle także zaspokajamy w ten sposób jakieś swoje emocjonalne potrzeby (np. czujemy się zauważeni, ważni, czy kochani).

Potem w dorosłym życiu tej samej strategii możemy używać, zwłaszcza gdy czujemy napięcie. Stąd kiedy w bliskiej relacji pojawia się kryzys, normalny element każdej relacji, możemy czuć się bardzo niepewnie, jakbyśmy powielali swoje dziecięce zachowania.

Po trzecie uczymy się w grupie poprzez modelowanie, czyli obserwację i naśladowanie innych. Obserwując relację rodziców w rodzinie alkoholowej, dziecko uczy się ich sposobu komunikacji, rozwiązywania problemów małżeńskich i rodzinnych. Potem może je powielić lub starać się zachowywać dokładnie odwrotnie.

Badania

Mimo iż DDA to bardzo zróżnicowana grupa, badania potwierdzają kilka prawidłowości w ich funkcjonowaniu w związkach romantycznych czy miłosnych. Zwykle DDA wchodzą w związki znacząco wcześniej niż osoby wychowujące się w rodzinach bez problemu alkoholowego (Larson et al., 2001).

Mężczyźni DDA są mniej zaangażowani, szukają raczej intelektualnej bliskości, zaufania i satysfakcji, a nie trwałego związku. DDA mają częściej negatywne zdanie o małżeństwie (Larson & Thayne, 1998), postrzegają siebie jako nie gotowych do małżeństwa, i zwykle wydłużają okres poprzedzający małżeństwo. Jest bardzo prawdopodobne, iż DDA wejdzie w relację z osobą uzależnioną (Olmestead, 1998).

DDA wynoszą zwykle z domu rodzinnego deficyty w zakresie umiejętności społecznych, częściej dopadają je lęki przed płcią przeciwną, i mają mniejszą wiarę w siebie, co z kolei prowadzi do niedoceniania swoich kompetencji społecznych (Senchak et al., 1996).

Nie ustalono jednak ostatecznie, co wpływa na wybór partnera i stworzenie z nim satysfakcjonującego związku przez DDA (L. Cierpiałkowska: Badania osób dorosłych, dzieci alkoholików). Bliskość w psychologii wiąże się ze stylem przywiązania, jaki dziecko rozwinęło w okresie dorastania w rodzinie. L. Golińska i jej magistranci badali style przywiązania występujące u DDA i ich związek z satysfakcją w bliskich relacjach.

Wydawało się początkowo, że DDA powinny rozwinąć niepewny styl przywiązania, nacechowany lękiem lub unikaniem, gdyż ten styl związany jest z niedostępnością rodziców oraz brakiem właściwej reakcji na potrzeby dziecka z ich strony. Tymczasem nie stwierdzono tego,  stwierdzono natomiast u DDA wyższe zapotrzebowanie na kontrolę w relacjach intymnych oraz ogólnie niższą satysfakcję ze związku.

Czego DDA chcą od związku?

Jakie masz oczekiwania, jakie twoje potrzeby związek ma zaspokajać? Czy jest jakaś różnica pomiędzy tym czego chciałbyś a czego się spodziewasz? Często u DDA lista odpowiedzi na te pytania zawiera wiele pozytywnych oczekiwań, ale spodziewają się głównie złych rzeczy.

W myśl porzekadła „jeśli się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma” wybierają partnerów zachowujących się zgodnie z tym, czego się po nich spodziewają, niespełniających ich oczekiwań. Czasem nawet jeśli ogólnie relacja jest raczej pozytywna, to odbierana jest i tak jako negatywna, dzięki nadmiernej koncentracji DDA na tym, czego brakuje albo na tym, co ich martwi.

Jednym z częstych oczekiwań kierowanych do partnera jest potrzeba, by stał się kimś w rodzaju idealnego rodzica, będąc jednocześnie kochankiem, mężem/żoną i przyjacielem. Tak jakby możliwe było, by cofnąć czas i byśmy mieli w końcu szczęśliwe dzieciństwo w ramionach partnera-rodzica. To niestety nie jest możliwe.

Potrzeb „wewnętrznego dziecka” nie jest w stanie zaspokoić osoba z zewnątrz. Jedynie sam zainteresowany może jako dorosły stać się dla siebie troskliwym, opiekuńczym rodzicem. Nikt inny nie jest w stanie wziąć za to odpowiedzialności. Nikt inny nie dostrzeże tak dobrze jego potrzeb. W każdej chwili jedynie my sami mamy dostęp do tej wewnętrznej części ja.

Zdrowy związek


DDA zwykle nie wiedzą, czym jest naprawdę zdrowy związek. Często mówią, że właściwie takich nie znają, ani ze swoich doświadczeń, ani z wzorców z zewnątrz. Ich rodzice nie tworzyli udanej pary, w dalszej rodzinie też takich nie było, w otoczeniu wszyscy mają jakieś problemy, a nawet się rozwodzą.

Nawet w literaturze czy filmie łatwiej jest znaleźć przykłady destrukcyjnych relacji lub nieszczęśliwych miłości niż pozytywne wzorce. Wzorcem jest zwykle wieńczące zakończenie baśni „żyli długo i szczęśliwie”, tak jakby miłość wystarczała, by stworzyć udany związek. Niestety, nie wystarcza, a naiwność szybko kończy się rozczarowaniem i rozstaniem skwitowanym „widocznie to nie była prawdziwa miłość”.

Robert Akerman opisując DDA w książce Perfect daughters, wylicza następujące cechy zdrowej relacji:

1. Czujesz się szanowany/a przez partnera.
2. Twoje fizyczne i emocjonalne potrzeby są zaspokajane.
3. Lubisz tę osobę i czujesz się lubiany/a przez nią.
4. Czujesz się doceniony/a, ale nie wykorzystywany.
5. Nie obawiasz się być sobą.
6. Możesz się efektywnie komunikować z partnerem.
7. Upewniacie i wspieracie się wzajemnie.
8. We wszystkim sobie ufacie.
9. W tym związku jest miejsce na zabawę i humor.
10. Dzielicie się odpowiedzialnością.
11. Szanowana jest twoja prywatność.
12. Nie walczysz wciąż o kontrolę.
13. Przyznajecie się do problemów i poszukujecie w nich pomocy.
14. Chcecie spędzać czas wspólnie.
15. Praca jest czynnością, nie wartością.
16. Ty się rozwijasz i relacja się rozwija
17. Czujecie się ze sobą dobrze.

Destrukcyjna relacja odzwierciedla się w zupełnie innych odczuciach. W złej relacji ty sam czujesz się źle – jesteś napięty, zestresowany, zakłopotany, czujesz się nie dosyć dobry. Także źle ci jest w relacji z partnerem, czujesz się niekomfortowo, będąc z nim, boisz  się go, czujesz się  upokorzony, złościsz się na siebie, czujesz się usidlony, obawiasz się coś powiedzieć.

Problemy DDA w związkach

Za destrukcyjność relacji odpowiadają często obie strony. DDA mogą mieć któryś lub wszystkie z opisanych poniżej problemów:

1. Problem z zaufaniem. Trudno zaufać komuś, gdy się zawiodło wielokrotnie na bliskich osobach, doświadczając zranienia czy zawodu. Nie można jednak stworzyć dobrego związku bez przełamania tego lękowego nastawienia. I choć to trudne, DDA zwykle są tego świadome. Zwykle jednak nie myślą o tym, że powinni budować zaufanie, pokazując prawdziwego siebie. Zaufanie w relacji zaczyna się od dzielenia się sobą.

2. Problem z intymnością. Bliskość może być trudna, niekiedy DDA stają się mistrzami w jej unikaniu i udaje im się żyć bez przyjaźni i miłości. Utrzymywanie dystansu, brak zaangażowania emocjonalnego służy temu,  by czuć się bezpiecznie. Nie grozi wówczas opuszczenie, ani odpowiedzialność za problemy w związku. Większość DDA nie zdaje sobie sprawy, że branie na siebie odpowiedzialności za problem z bliskością, jaki ma partner, jest czymś niewłaściwym. I że w relacji możemy wziąć odpowiedzialność jedynie za siebie, swoje zaufanie, własną otwartość czy dążenie do realnej bliskości.

3. Problem z poczuciem własnej wartości. Poczucie wartości u DDA często zależy od tego, jak się czuje ich partner. Wynika to z wielu sytuacji w ich dzieciństwie, kiedy DDA były dobrymi (a to oznacza: wartościowymi) dziećmi, jeśli potrafiły sprawić, by tatuś czy mamusia poczuli się dobrze.

Akceptacja, jaką uzyskiwały w domu rodzinnym była uwarunkowana tym, na ile udawało im się zadbać o rodziców, zatem powstało skojarzenie typu „ to jak się czuję, zależy od tego, w jakiej jestem relacji z bliską mi osobą”. Czyli jestem osobą wartościową, jeśli tworzę relację, z której mój partner jest zadowolony. Często oznacza to, iż zmieniam swoje zachowanie, gdy partner jest obok mnie. Jestem wartościową osobą, jeśli potrafię zadbać o samopoczucie moich bliskich.

4. Problem z odpowiedzialnością w relacji. DDA zwykle przyjmują skrajne postawy: albo biorą cała odpowiedzialność na siebie albo całkowicie obarczają nią partnera. A bywa, że dokonują swoistego podziału tej odpowiedzialności, przypisując sobie odpowiedzialność za sukces związku, zaś partnerowi za porażki i kryzysy. Żadne z tych rozwiązań nie rokuje dobrze dla związku, gdyż stabilna relacja wymaga podziału odpowiedzialności, uznania własnej, pozostawienia partnerowi jego części.

5. Problem z wybieraniem niewłaściwych/ nieodpowiednich partnerów. Często DDA nie potrafią odpowiedzieć na pytania: Jakich partnerów przyciągasz? Jacy wydają ci się atrakcyjni? Związki jakby zdarzały się im, bez ich udziału. Często tzw. niewłaściwy związek oznacza przeżycie czegoś ekscytującego, w czym nie sposób się nudzić. Można też w nim czuć się wyjątkową osobą, kiedy „nikt go nie zna tak dobrze jak ja”. Póki wybieramy niewłaściwych partnerów, unikamy stałego związku, zaangażowania, odsłaniania się, czyli prawdziwej bliskości.

Tymczasem pamiętajmy, że niezależnie od tego, w jakiej rodzinie się wychowywaliśmy mamy prawo czuć się kochani, mamy prawo, by angażować się i doświadczać dobrej bliskości, otwartości i intymności, mamy prawo do szczęścia we dwoje.

Marzenna Kucińska

Autorka jest psychologiem, psychoterapeutą Polskiego Towarzystwa Terapii Poznawczej i Behawioralnej, trenerem Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Pracuje w Ośrodku Terapii Poznawczej COGITO w Warszawie.

ZAPRASZAMY DO ROZMOWY NA FORUM