środa, 16 luty 2011 12:21

Kilku we mnie

Mam 22 lata. Odkąd sięgam pamięcią, w moim domu był problem z alkoholem – mój tata jest uzależniony. Mam też inny problem: jestem transseksualistą, przechodzę właśnie leczenie hormonalne. Nie wiem, jakie moje zachowania wynikają z tego, że jestem DDA, a jakie z transseksualizmu.

Boję się zaufać ludziom. Jest jedna bliska mi osoba, która bardzo mnie kocha... Skrzywdziłem ją wielokrotnie, okłamując, bo bałem się związku. Kłamstwa miały doprowadzić do tego, że ona mnie zostawi i ułoży sobie życie. Tak się nie stało. Pojawiła się znów w moim życiu, a ja nie wiem, co robić, nie wiem, czy potrafię kochać. Tata chodził na terapię, ale przerywał ją. Kłócił się z mamą, czasem ją uderzył.

Moja siostra po ukończeniu 18 lat uciekła z domu do chłopaka. Bardzo to przeżyłem, bo była dla mnie wsparciem. Zostałem sam i staraliśmy się z mamą wspierać nawzajem. Nadal boję się taty. Walczę o jego miłość, choć przecież mi ją okazuje. Odkąd dowiedział się o moim transseksualizmie, staliśmy się sobie bliżsi w pewien sposób, ale gdy tata zalicza ciągi alkoholowe, to wypomina mi to, że mnie zaakceptował, a ja mu wytykam, że pije. Bardzo mnie to boli. Boję się taty, a jednocześnie bardzo go kocham i potrzebuję. Kilka lat temu uciekałem od problemów w domu do świata wyimaginowanego.


Utworzyłem swoje drugie ja w wirtualnym świecie i większość czasu żyłem w sieci. Tak poznałem tę kobietę, okłamywałem ją, ale udało nam się spotkać. Choć poznała prawdę o mnie, nie zostawiła mnie, chce mi pomóc. Czasami mam wrażenie, że siedzi we mnie kilka osób i co rusz zamieniają się miejscami, by mnie kontrolować. Sam sobie nie ufam. Transseksualizm jest dla mnie balastem, który obniża moją samoocenę i pewność siebie. 

Szymon

kucinska_marzennaMarzenna Kucińska jest psychologiem, psychoterapeutą Polskiego Towarzystwa Terapii Poznawczej i Behawioralnej, trenerem Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Pracuje w Ośrodku Terapii Poznawczej COGITO w Warszawie.




Panie Szymonie,

Nie dziwi mnie, że czuje się Pan pogubiony: na problemy z własnym organizmem, specyficznie funkcjonującym, nałożyły się napięcia i trudności związane z byciem członkiem rodziny z problemem alkoholowym. 

Obawiam się, że nie będzie możliwe dokładne oddzielenie problemów wynikających z bycia osobą transseksualną i bycia DDA. I być może wcale nie będzie to potrzebne, gdyż lęk przed bliskością może wynikać z obu tych źródeł. Przy próbie zaufania ludziom ważniejszy jest mechanizm podtrzymujący lęk przed bliskością niż jego geneza. Świadomość „skąd to się wzięło” pozwala zrozumieć, ale najistotniejsze jest sprawić, by nasze zachowanie było inne. 

Przed Panem ogromna zmiana fizyczna, która prawdopodobnie ułatwi jedne zmiany (być może lepiej będzie się Pan czuł ze sobą), a utrudni inne (może skomplikować dotychczasowe relacje). Trudno mi przewidzieć, w jaki sposób aktualne leczenie wpłynie na Pana. Prawdopodobnie ma Pan swojego terapeutę, z którym omawiacie konsekwencje podjętych zmian.

Dopiero po ich zaistnieniu okaże się, nad którymi zachowaniami trzeba pracować, a które zmieniły się wraz ze zmianą fizyczną. W swoim liście opisuje Pan kilka zachowań, takich jak uciekanie w świat alternatywny, manipulowanie swoim wizerunkiem w oczach innych, trudności z zaufaniem czy niepewność swoich uczuć. Zwykle wymieniane są one jako charakterystyczne cechy DDA, ale mogą także wynikać z innych problemów środowiskowych zaburzających rozwój dziecka.

Świadczą o utrwalonych we wczesnym dzieciństwie schematach, które pierwotnie chroniły przed zranieniem, a w życiu dorosłym głównie ograniczają możliwość budowania satysfakcjonujących bliskich relacji. Takie destrukcyjne schematy – trudne same w sobie – poddają się zmianie i zwykle potrzebna jest terapia, by nabrać ponownie zaufania do ludzi i siebie.

W niektórych przypadkach samo życie może zmusić nas do zmian. W Pana przypadku pewne zmiany myślenia i przeżywania nastąpią pod wpływem terapii, którą już Pan przechodzi. Na pracę nad innymi być może przyjdzie czas, gdy ta pierwsza kuracja zostanie zakończona i należy to skonsultować z osobami, które dotychczas prowadziły Pana leczenie.