wtorek, 01 marzec 2011 11:02

Trzy miliony DDA

Czy syndrom DDA to stały zbiór cech, które można rozpoznać u każdej osoby wychowanej w rodzinie alkoholowej? Może się tak wydawać, ale to nieprawda. Ile osób, tyle syndromów DDA. Jedno jest wspólne dla dorosłych dzieci alkoholików: choć ich życie źle się rozpoczęło, może zmieniać się na lepsze, a ślady złej przeszłości nie muszą tworzyć przeznaczenia.

Określenie „syndrom DDA” sugeruje, że jeżeli ktoś jest dorosłym dzieckiem alkoholika, to występuje u niego określony zbiór specyficznych cech lub zaburzeń emocjonalnych. Ta sugestia jest często nieprawdziwa. DDA to nie jest nazwa zaburzenia, tylko stwierdzenie faktu, że ktoś w dzieciństwie wychowywał się w rodzinie, której życie było zaburzone przez patologiczne picie rodzica lub innych opiekunów.

Obserwacje kliniczne profesjonalnych psychoterapeutów oraz solidne badania naukowe pokazują, że wiele zjawisk zaliczanych do syndromu DDA u wielu DDA nie występuje, natomiast zjawiska te nieraz występują u osób, które nie wychowały się w rodzinie alkoholowej. Muszę się jednak przyznać, że pod koniec lat 80. i później sam bardzo przyczyniłem się do popularyzacji nazwy „syndrom DDA” w Polsce. Nie żałuję tego i sądzę, że było to kiedyś bardzo pożyteczne, bo po pierwsze, pomogło upowszechnić różne formy pomocy dla DDA oraz pozyskać publiczne środki na finansowanie tej pomocy. Po drugie, u DDA rozwinęło się poczucie przynależności do wspólnoty obejmującej w Polsce i na świecie ogromną rzeszę ludzi, także osób znaczących społecznie – ze świata kultury, polityki i biznesu. Po trzecie, DDA uwolniły się od deprecjonujących skojarzeń z „marginesem społecznym”.


Ile losów, tyle różnic

Badania i obserwacje kliniczne potwierdzają, że populacja DDA jest bardzo zróżnicowana. Dotyczy to zarówno indywidualnych cech, jak i problemów oraz zaburzeń, które faktycznie występują u DDA znacznie częściej niż w całej populacji. Te różnice są oczywiste, ponieważ wielkość populacji DDA w Polsce można oszacować na około 15 proc. dorosłych mieszkańców naszego kraju. Wśród tych co najmniej 3 milionów dorosłych Polaków, których dzieciństwo upływało w rodzinach alkoholowych, są osoby o odmiennych losach i problemach, chociaż ich dziecięce doświadczenia były podobne.

Za ważne i potrzebne uważam rozwijanie zdolności do rozpoznawania i rozumienia tej różnorodności, nie pomijając oczywiście tego, co może być podobne u DDA. Jest to szczególnie ważne dla tych, którzy profesjonalnie zajmują się pomocą psychologiczną dla DDA. Powinni dostrzegać i rozumieć to, co jest indywidualnie specyficzne dla ich klientów i stosownie do tego prowadzić psychoterapię. Jest to także ważne dla każdego dorosłego dziecka alkoholika, które borykając się ze swoimi problemami, powinno być zdolne do trafnego rozpoznawania tego, co naprawdę utrudnia mu życie i nie doszukiwać się w sobie tego wszystkiego, co jest opisywane jako syndrom DDA.

Życie dziecka w rodzinie, w której ktoś pije patologicznie, jest związane ze stanem chronicznego napięcia i przeciążenia emocjonalnego. Bardzo często przeżywa ono strach, lęk, gniew, zwątpienie, smutek i upokorzenie. Jest to związane nie tylko z konkretnymi i powtarzającymi się zagrożeniami, ale także z rozpadem systemu więzi i oparcia, który powinien istnieć w domu rodzinnym i dawać członkom rodziny poczucie bezpieczeństwa.

Obecny jest również smutek, przygnębienie i rozpacz z powodu wielu strat emocjonalnych i poczucia bezradności wobec rozpadu życia rodzinnego. Częstym stanem jest także wstyd, który pojawia się, gdy dziecko prag­nie ukryć, co dzieje się w domu. W części przypadków niewyrażony gniew jest kierowany przeciw samemu sobie. Najczęściej przejawia się w negatywnym stosunku do siebie, w dręczeniu i deprecjonowaniu siebie. Pod wpływem sytuacji domowych dziecko cierpi, ma poczucie krzywdy, bezsilności i bezradności oraz poczucie niesprawiedliwości.

Ślady takich trudnych doświadczeń zapisują się w psychice – są balastem zakłócającym proces rozwoju i mogą wywierać bardzo negatywny wpływ na całe życie skrzywdzonej osoby. Trud i cierpienie związane z dźwiganiem tego ciężaru są wspólne dla większości DDA. Jednak już we wczesnych latach różne osoby w różny sposób próbują sobie radzić z sytuacją rodzinną i z obecnością tych śladów w ich psychice.

Ważnymi źródłami różnorodności doświadczeń w rodzinie alkoholowej są: specyfika zachowania obojga rodziców, płeć dziecka i jego cechy temperamentu. Różne czynniki i zmienne okoliczności życiowe także wpływają na to, jak ślady tych doświadczeń utrwalają się i kształtują osobowość oraz styl życia DDA.

Kto ma DDA?

Zainteresowanie mediów proble­matyką DDA stale się zwiększa. Dziennikarze zadają różne pytania: Czy każde dziecko alkoholika jest „skazane” na uzależnienie? Co może je przed tym uchronić? Z czym DDA nie radzą sobie w swoim dorosłym życiu? Jakiej pomocy potrzebują? Co powoduje, że DDA nie potrafią skorzystać z pomocy? Co może zrobić DDA, którego bliscy nie chcą sobie uświadomić problemu? Jak może pomóc DDA ktoś, kto nie ma tego typu doświadczeń?

Wielu psychologów stara się odpowiedzieć na te pytania, ale ja dostrzegam u siebie pewną niechęć do wypowiadania się w tych kwestiach, chociaż zajmuję się tymi problemami od ćwierć wieku. Jak odpowiedzieć na takie pytania, skoro dotyczą one 2–3 milionów dorosłych Polaków? Może jednak warto próbować pomóc rozpoznać i zrozumieć tę specyfikę, pamiętając, by dostosować odpowiedzi do sytuacji i problemów konkretnych osób.

Szczególnie użyteczne wydaje się poznanie i zrozumienie trzech sfer zjawisk, które w różnych zestawieniach mogą współwystępować u wielu DDA.

Pierwsza to obecność w psychice śladów tych doświadczeń z przeszłości, które aktualnie najmocniej wpływają na emocjonalność DDA. Dotyczy to w szczególności tendencji do przeżywania lęku, smutku i gniewu oraz różnych form wyrażania, uśmierzania i kontrolowania tych emocji. Różnorodność DDA w tej sferze możemy dostrzec na poniższych przykładach.

Życie Ani jest zdominowane przez ciągłe przeżywanie niepokoju, obaw o zdrowie własne i córeczki, martwi się nieustannie o przyszłość swego małżeństwa i gorączkowo stara się unikać jakichkolwiek sytuacji, które mogłyby rozdrażnić męża. Obrazy przerażających wydarzeń z dzieciństwa pojawiają się w jej wyobraźni we śnie i na jawie, stale towarzyszy jej lęk.

Życie Basi jest przepełnione smutkiem, często czuje się przygnębiona i wyczerpana, nie znajduje satysfakcji w pracy, mimo że jest ceniona przez szefa i współpracowników. Z kolejnym partnerem rozstaje się z poczuciem, że nie chce go unieszczęśliwiać swoją depresją.

Czesław od szkoły podstawowej swój strach i niepokój związany z życiem rodzinnym zagłuszał złością, której agresywne przejawy zbudowały cenną dla niego pozycję u rówieśników. Jednak utrwalona tendencja do reagowania złością psuje mu kolejne związki i tworzy problemy w pracy.

Dorota, której podwyższona wrażliwość emocjonalna koncentruje się wokół naprzemiennych stanów niepokoju i smutku, już w dzieciństwie miała swój własny, tworzony w wyobraźni świat. Rozgrywały się w nim różne sceny – ich bohaterowie byli dla siebie dobrzy, ale co chwilę zagrażały im złe moce i katastrofy. Kreowanie tych wyobrażanych sytuacji i czuwanie, by w jej „królestwach” zło nie zwyciężało, od dawna stanowi dominującą treść życia już dorosłej Doroty. Pisze wiersze i maluje obrazy, ale jest samotna, uznanie dla jej twórczości nie przynosi jej satysfakcji.
Ślady po dzieciństwie

Druga sfera wymagająca indywidualnego rozpoznania to ukształtowane w zagrażających i patologicznych sytuacjach rodzinnych oraz utrwalone w umyśle i zachowaniu DDA wzorce funkcjonowania oraz ślady dziecięcych sposobów radzenia sobie z nimi. Dotyczy to w szczególności schematycznych i destrukcyjnych form relacji z samym sobą oraz relacji z innymi ludźmi, a także nastawienia wobec świata, życia i przyszłości. Oto przykłady różnorodności DDA w tej sferze.

Ewa, która od wczesnych lat widziała, jak ojciec poniża matkę i sama była obiektem jego wulgarnych napaści, uwewnętrzniła ojcowską wrogość. W efekcie utrwalił się w niej bardzo negatywny stosunek do samej siebie. Myśli o sobie w najgorszy sposób, zadręcza się z powodu najdrobniejszych niedociągnięć, w lustrze widzi „ohydną brzydotę”, która nie może liczyć, że ktoś ją pokocha. Poniża się, by „kupić” chwilową życzliwość drugiej osoby.

Franek był najmłodszym dzieckiem, chowającym się pod stołem w czasie licznych awantur. Nikt nie zwracał na niego uwagi, nie atakował go i nie troszczył się o niego. Od wczesnych lat, przez kolejne trzy dekady swojego życia czuł się nieważny dla samego siebie i dla innych ludzi. Poczucie, że mogłoby go nie być i nikt by na to nie zwrócił uwagi, nie wzbudzało w nim silnego przygnębienia, było dla niego prawie naturalne. Wydaje mu się, że żyje „z przyzwyczajenia”, ale nie czuje, by to życie miało jakąś wartość i sens.

Grażyna od najmłodszych lat bardzo aktywnie angażowała się w ratowanie rozpadającej się rodziny. Starała się bronić mamę przed ojcem, błagała go, by nie pił, opiekowała się nim, gdy chorował, przynosiła mu ze szkoły najlepsze oceny. Ciągle miała nadzieję, że jej kolejne osiągnięcia na uczelni i w pracy zawodowej spowodują, że ojciec się zmieni, w domu będzie spokojnie, a mama przestanie płakać.

Jest bardzo wymagająca wobec siebie, wywiera na siebie presję, by wszystko, co robi, było doskonałe. Nieustanna samokontrola obejmuje także jej relacje z innymi ludźmi, a towarzyszące temu chroniczne napięcie jest powodem problemów zdrowotnych. Stale ma poczucie, że „jest coś nie tak”, że zawodzi, że z czegoś ważnego się nie wywiązuje, że przegrywa... ale nie rozumie dlaczego.

Hanka jest dynamiczną i impulsywną osobą, która w dzieciństwie bardzo aktywnie włączała się w awantury pijanych rodziców. Już jako dziesięciolatka rzucała się z pięściami na ojca, który jednak nigdy jej nie uderzył, tylko ze śmiechem mówił: „ta mała ma mój charakter”. Gdy dorastała, zdarzało się jej uderzyć matkę i zamykać ją w domu, by nie poszła po wódkę. Życie wewnętrzne i relacje małżeńskie Hanki są bardzo burzliwe. Jej nastawienie do samej siebie przybiera skrajne formy.

Czasem widzi siebie jako skrzywdzoną i przestraszoną ofiarę, czasem dostrzega w sobie potwora, zdolnego do destrukcji i krzywdzenia innych. Agresywne reakcje wobec bliskich pojawiają się niemal automatycznie, a kiedy zdaje sobie sprawę, co zrobiła tym, których kocha, myśli o samobójstwie. Dzieci się jej boją, a mąż unika.

Uwolnić się od przeszłości

Powyższe, wybrane spośród wielu, przykłady pokazują, jak różnorodnie mogą zapisywać się i wpływać na życie dorosłych ludzi doświadczenia życia, które „źle się zaczęło”. Są dowodem na to, że nie ma jednego wzoru, schematu, scenariusza ich dalszych losów...
W przypadku konkretnych osób określanych jako DDA na uwagę zasługuje również trzecia sfera czynników, czyli specyfika aktualnych problemów i zaburzeń, które pojawiły się jako skutki wymienionych czynników i niepowodzeń w radzeniu sobie z nimi. Najnowsze badania nad DDA wskazują, że warto dostrzegać odmienność problemów przemocy w rodzinie, uzależnień, zaburzeń nerwicowych i zaburzeń osobowości, samotności i rozpadania się bliskich związków, problemów zawodowych i bytowych, poczucia braku sensu życia itp.

Te trzy sfery są oczywiście ściśle ze sobą powiązane, ale uwzględnianie związanej z nimi odmienności zjawisk pomaga – nie tylko terapeutom – w rozumieniu złożoności i indywidualności poszczególnych osób. Jeśli zdecydują się skorzystać z profesjonalnej pomocy, punktem wyjścia, od którego rozpoczyna się proces pomocy, jest rozpoznanie aktualnej specyfiki problemów lub zaburzeń, z którymi dana osoba się boryka. Następnie rozwija się poszukiwanie utrwalonych w psychice schematów będących przyczynami tych problemów oraz docieranie do śladów doświadczeń z przeszłości, które te schematy ukształtowały. Dopiero wtedy można tworzyć warunki, w których DDA doświadczają śladów przeszłości w taki sposób, by uwalniać się spod jej wpływów. 

Dr hab. JERZY MELLIBRUDA

Autor jest profesorem. SWPS, specjalistą II stopnia psychologii klinicznej, certyfikowanym psychoterapeutą i superwizorem psychoterapii. Kieruje Profesjonalną Szkołą Psychoterapii SWPS oraz Instytutem Psychologii Zdrowia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego.



Świat w języku


DDA budują swoje relacje z innymi w oparciu o zasady wyniesione z domu rodzinnego. Claudia Black, specjalizująca się w problematyce DDA, tak ujmuje te relacje: nie ufaj nikomu, niczego nie czuj i nic nie mów. Zasada „nic nie mów” jest wynikiem zakazu mówienia w domu rodzinnym o problemie alkoholowym i sprowadza się do nieporuszania jakichkolwiek przykrych tematów. Skutkiem doświadczeń wyniesionych z rodziny z problemem alkoholowym jest często brak satysfakcji z życia, apatia oraz dystans wobec innych ludzi. Świat DDA jest światem rozsypanym na kawałki, zaś język odzwierciedla sposób, w jaki mówiący postrzega świat i swoją w nim rolę. Pokawałkowany świat znajdzie więc swoje odbicie w pokawałkowanym języku.

Sposób wypowiadania się dorosłych dzieci alkoholików przeważnie ujawnia niespójność świata, w którym dorastali. W jakiś sposób zdradza istnienie wielu tematów tabu, zakazu nazywania pewnych sfer. Pokazuje, że mówiącemu często wydaje się, że nie ma wpływu na własne życie, że postrzega zdarzenia zewnętrzne jako te, które mu się przytrafiają. Wyraża złudzenie mówiącego, że można próbować rozsypany świat doprowadzać do porządku, podpinać pod kontrolowalną normalność. Bo nawet jeśli dzieciństwo przejdzie już do przeszłości, to część spuścizny po alkoholowym domu obecna będzie nie tylko w życiu dorosłych dzieci alkoholików, ale też w ich języku.

Małgorzata Majewska

Co zdradzają słowa


W języku DDA pojawia się wiele konstrukcji językowych, w których mówiący chce zamknąć przeszłość, zdystansować się wobec niej i nigdy więcej do niej nie wracać.
Mieszkam daleko od nich, pałając do nich obrzydzeniem i nienawiścią, i jedyne, o czym myślę, to by zapomnieć o ich istnieniu, zapomnieć o tym, co się wydarzyło, przestać odczuwać ból i zacząć normalnie żyć. Nie tak z dnia na dzień, ale tak w pełni, pisze na www.dda.pl DDA Agnieszka. Nazywając swoje uczucia, przywołując emocje obrzydzenia i nienawiści, ujawnia, że wciąż jest w niej bardzo żywe doświadczenie koszmaru dzieciństwa, do którego tak naprawdę wcale nie ma dystansu. Agnieszka, by zapomnieć o koszmarze przeszłości, fizycznie oddaliła się od rodziny. I próbuje to fizyczne oddalenie przełożyć na oddalenie psychiczne. Ale równocześnie w jej wypowiedzi pojawia się paradoks, który przeczy psychicznemu oddaleniu. Sam akt mówienia o tym, że chce zapomnieć wskazuje na to, że nie zapomniała, że jest to doświadczenie dla niej bardzo żywe. Mówiąc, że chce przestać odczuwać ból, implikuje właśnie jego obecność, uaktualnia jego istnienie. A przywołując normalne życie – wskazuje na brak owej normalności. Co ciekawe, w dalszej części definiuje, czym dla niej jest normalność: to życie w pełni.
Język mówi o nas, zdradza nas, pozwala dojść do głosu emocjom, o których chcielibyśmy zapomnieć. Możemy wmawiać sobie i światu, że nam na czymś nie zależy i w ogóle się tym nie przejmujemy. Jednak sam akt mówienia o tym, ubrania w słowa tego, co zdaniem mówiącego nie jest warte uwagi, wskazuje, że jest dokładnie odwrotnie. Bo gdyby rzeczywiście to coś nie miało dla nas znaczenia, nie podjęlibyśmy wysiłku, by ubrać to w słowa. 

Małgorzata Majewska