poniedziałek, 07 marzec 2011 11:10

Wszystko przeze mnie...

Dziadkowie Konrada byli alkoholikami. Jego rodzice są DDA i choć nie piją, ma do nich wiele żalu za sposób w jaki go wychowali. - Czy to, jak traktowali mnie rodzice, może wynikać z faktu, że oboje mieli ojców alkoholików? - pyta Konrad.

Od kiedy pamiętam, w domu zawsze były awantury. Rodzice kłócili się ze sobą, a ja z nimi. Moje życie jest dość skomplikowane i nie chcę wracać do wspomnień z dzieciństwa, jednak ostatnio matka obwiniła mnie o wszystkie niepowodzenia w jej życiu i w naszej rodzinie – powiedziała, że ja jestem jedynym ich powodem.

Teraz myślę o tym cały czas, czuję się winny. Nie mam się komu zwierzyć, nie mam przyjaciół, bo byłem trzymany krótko – miałem siedzieć w domu i uczyć się. Byłem posłuszny, bo chciałem uniknąć kolejnych awantur, czasem jednak nerwy nie wytrzymywały i kłóciłem się z rodzicami.

Wiele razy kończyło się to tym, że dostawałem od nich lanie. Kilka razy byłem wręcz posiniaczony, potłuczony. Nie napisałbym tego listu, gdyby nie to, że dowiedziałem się, iż byłem dzieckiem niechcianym, wpadką. Rzeczywiście, nigdy nie czułem miłości ze strony matki.

Teraz rzadko jestem szczęśliwy, poczucie winy wypala mnie powoli. Oczywiście, sam też nie jestem bez winy, ale uważam, że największym źródłem problemów w relacjach w naszej rodzinie jest perfekcjonizm ojca – zawsze wszystko musiało być zrobione bardzo dokładnie, a ja miałem przynosić ze szkoły same piątki.

Ale nie przynosiłem, co wypomniała mi matka i oskarżyła mnie o wszystkie niepowodzenia ich związku. A czy to rzeczywiście moja wina? Kiedyś usłyszałem: „żałuję, że jesteś moim dzieckiem”. Oczywiście nikt z dalszej rodziny nawet nie przypuszczał, że rodzice tak o mnie myśleli.

Kuzyni uważali, że jestem dzieckiem, które ma wszystko, czego dusza zapragnie, ale tego nie docenia. A ja może i miałem wszystko... oprócz miłości. Czy to, jak traktowali mnie rodzice, może wynikać z faktu, że oboje mieli ojców alkoholików? 

Konrad

kucinska_marzennaMarzenna Kucińska jest psychologiem, psychoterapeutą Polskiego Towarzystwa Terapii Poznawczej i Behawioralnej, trenerem Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Pracuje w Ośrodku Terapii Poznawczej COGITO w Warszawie.




Panie Konradzie,


Terapeutka Ann Smith wskazuje, że dzieci DDA mają problemy emocjonalne, społeczne i psychiczne, związane z tym, że są wychowywane przez osoby, które same były zaniedbywane.

Ann Smith uważa, że rodzice będący dziećmi alkoholików starają się dać swoim dzieciom wszystko to, czego im w domu zabrakło. Chcą być perfekcyjnymi rodzicami i wpadają w pułapkę wychowywania perfekcyjnych dzieci. Nie tolerują ich normalnych problemów, bo problemy te świadczyłyby źle o rodzicach.

Rodzice-DDA często nie potrafią wczuć się w potrzeby dziecięce, bo nikt ich tego nie nauczył. Zatem nie zawsze potrafią być w sposób adekwatny troskliwi wobec samych siebie ani też w relacji z dziećmi. Mogą mieć tendencje do stawiania nadmiernych wymagań i stosowania pewnych zasad wychowawczych, nie biorąc pod uwagę realnych potrzeb i możliwości dziecka. Stawiają wygórowane wymagania, by poprawić swoje poczucie wartości („moje dziecko świadczy o mnie”).

W praktyce klinicznej spotykam się bardzo często z ambiwalentnymi uczuciami DDA co do posiadania dzieci. Niektórzy sami czują się niepotrzebni jako dzieci, mają poczucie, że świat nie jest dobrym miejsce dla słabych i nieporadnych i nie chcą fundować takiego doświadczenia następnemu pokoleniu. Inni czują dużo złości do siebie samych z dzieciństwa i uczucia te kojarzą im się z dzieckiem.

Mówiąc „nie chcę dziecka, bo nie lubię dzieci”, mają na myśli to, że nie lubią tego, czego doświadczyli jako dzieci: negatywnych emocji, bycia zależnym od innych w swoich potrzebach, bezradności i braku wpływu na rzeczywistość. To nastawienie może się zmienić pod wpływem terapii lub samej decyzji o ciąży i dziecku, ale czasem nie zmienia się...

Proszę sobie uświadomić, że Pańscy rodzice niezależnie od własnych problemów i braków w umiejętnościach zajmowania się dzieckiem podjęli decyzję o Pańskim urodzeniu, a zatem w jakimś stopniu Pana chcieli, nawet jeśli potem rodzicielstwo ich przerosło. Wiele DDA podejmuje terapię właśnie ze względu na to, by wobec swoich dzieci nie popełniać błędów, które będą się kłaść cieniem na ich życiu.

Niewiele osób, niestety, zdaje sobie sprawę z tego, że bycie rodzicem to jedno z najważniejszych, ale i najtrudniejszych zadań, jakie życie przed nami stawia. Skoro jednak nie zrobili tego Pańscy rodzice, myślę, że ważne jest, by Pan podjął terapię i przerwał błędne koło przekazywania negatywnych wzorców kolejnemu pokoleniu.