czwartek, 24 marzec 2011 13:21

W cieniu przeszłości

Marceli odkrył u siebie obajwy DDA: - Teraz, kiedy wiem, że jestem DDA, być może poszukam pomocy i ludzi z podobnymi bolesnymi doświadczeniami. By nikogo już nie skrzywdzić i nie wypuścić z rąk szczęścia, by nauczyć się kochać - napisał w liście do naszej poradni.

Jestem nieśmiały i mam problemy z nawiązywaniem kontaktów. Nie mam dziewczyny, bo z jednej strony pragnę miłości, a z drugiej – strasznie się jej boję. Skrzywdziłem już kilka dziewczyn, ponieważ bałem się wejść w związek. Dwa lata temu poznałem Kamilę i już wtedy wiedziałem, że chcę z nią spędzić resztę życia. Robiłem jednak wszystko, żeby ją odstraszyć i z góry zakładałem, że nam się nie uda...

Jestem emocjonalnym wrakiem człowieka. Kiedyś myślałem, że to wina tego, jak w dzieciństwie traktowali mnie rówieśnicy z osiedla i szkoły. Dla większości byłem śmieciem, wyżywali się na mnie psychicznie i fizycznie. Dopiero w technikum poznałem cudownych ludzi, dla których byłem kolegą i przyjacielem.

Mimo to nadal mam niską samoocenę. Niedawno zacząłem zgłębiać wiedzę na temat DDA (do pracy licencjackiej) i z przerażeniem stwierdziłem, że i ja nim jestem. Mój ojciec nie wracał do domu na czworaka i nie bił mnie, ale zawsze po pracy szedł na piwo. Potem kłóciliśmy się. Nie miał dla mnie czasu. Mama nawet zagroziła rozwodem. Raz rzucił się na mnie z pięściami. Gdyby mama go nie powstrzymała, wylądowałbym w szpitalu. Gdy miałem 17 lat, on myślał, że jeszcze nie skończyłem 15.

Wiem, że ojciec mnie kocha, ja jego także. Teraz pije sporadycznie. Naprawiliśmy relacje, jednak przeszłość rzuca cień na moje życie do dzisiaj.

Teraz, kiedy wiem, że jestem DDA, być może poszukam pomocy i ludzi z podobnymi bolesnymi doświadczeniami. By nikogo już nie skrzywdzić i nie wypuścić z rąk szczęścia, by nauczyć się kochać. Wiem, że za zrywane związki mogę winić tylko siebie i szukam odpowiedzi na pytanie: skąd we mnie ten strach?

Marceli


dodziuk_annaAnna Dodziuk jest psychoterapeutą, superwizorem treningu psychologicznego i psychoterapii Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, licencjonowanym psychoterapeutą Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego i specjalistą terapii uzależnień.



Marceli,


Wiele z tego, o czym piszesz, to rzeczywiście cechy DDA: nieśmiałość, niska samoocena, lęk przed ludźmi i miłością, brak przyjaciół i związku z dziewczyną.

Poza tym jesteś – to takie moje prywatne określenie – typowym „sabotażystą”: jak tylko coś dobrego zaczyna się dziać w Twoim życiu, musisz zrobić coś, żeby wszystko popsuć. Tak się właśnie dzieje w wyniku bolesnych przeżyć w dzieciństwie.

Zapewne rodzice się Tobą mało interesowali, zwłaszcza ojciec, który przecież nie potrafił zapamiętać nawet tego, ile masz lat. To z takich wspomnień rodzi się głębokie poczucie, że „nic nie znaczę”, „dla nikogo nie mogę być ważny”. A może słyszałeś od rodziców rozzłoszczone, pogardliwe, raniące słowa, tylko nie zwracałeś na nie uwagi, a one zapisywały się w Twoje głowie i od lat żyją już swoim niezależnym życiem.

I nie musiało w Twojej rodzinie być ani stałej przemocy, ani wielkich upokorzeń i wstydu, żebyś czuł się w niej fatalnie. Bo pijący ojciec, ciągłe kłótnie z nim, głęboki konflikt pomiędzy rodzicami, skoro mama zagroziła rozwodem – wszystko to nie sprzyja kształtowaniu się poczucia bezpieczeństwa emocjonalnego. W dodatku dręczenie przez rówieśników w podstawówce jeszcze te bolesne ślady utrwaliło. Trudno więc się dziwić, że dobre doświadczenia z technikum nie zdołały ich przeważyć czy zneutralizować.

Budzi moje uznanie Twoja decyzja, żeby wiedzę o DDA – najwyraźniej zdobytą przypadkowo, bo przy okazji pisania pracy licencjackiej – odnieść do siebie i uznać się za dorosłe dziecko alkoholika. Jestem pewna, że wymagało to od Ciebie odwagi i samozaparcia. Za to utorowało Ci drogę do psychoterapii i do spotkań samopomocowych.

Serdecznie zachęcam Cię, żebyś tę z trudem zdobytą wiedzę o DDA przełożył na decyzję. I zaczął we współdziałaniu z innymi ludźmi poprawiać swoje życie!