poniedziałek, 11 kwiecień 2011 11:20

Wyjść z cienia

Mam 19 lat i jestem DDA. Kiedyś nie zdawałam sobie sprawy, że istnieje coś takiego. Myślałam, że jestem po prostu „inna”. Uświadomił mi to dopiero mój polonista z gimnazjum, również DDA. Świetnie sobie radziłam z nauką, ale moje życie towarzyskie wyglądało znacznie gorzej.

Zawsze odgrywałam klasowego błazna, bo wtedy ludzie się śmiali, a ja cieszyłam się, że jestem w centrum uwagi. Wydawało mi się, że dzięki temu jestem lubiana. Teraz wiem, że miałam „kumpli”, bo mogli się ze mnie ponabijać. W liceum szukałam znajomości z osobami zamkniętymi w sobie, żeby przy nich „błyszczeć”.

To cud, że udało mi się poznać wspaniałego chłopaka i on się we mnie zakochał! A ja tak się nad nim czasem pastwię... Wyrzucam z siebie całą złość, którą duszę w sobie od dzieciństwa i czuję satysfakcję, że nad nim dominuję. Później czuję się pokrzywdzona, bo on odwraca się ode mnie, zaczynam płakać i kończy się na tym, że to on mnie przeprasza.

Czuję się potwornie, ale nie potrafię zapanować nad tymi napadami złości i ironicznymi zaczepkami. On kiedyś ode mnie odejdzie, jeśli się nie zmienię. Jak to zrobić?

Nasze relacje są burzone również przez moją inną uciążliwą cechę – nadmierną pedantyczność. Wszystko muszę mieć zaplanowane, zapięte na ostatni guzik. (...) Zburzenie planu wyprowadza mnie z równowagi. Niedawno zaczęłam studia. Wybrałam psychologię, bo mam problemy z nawiązywaniem kontaktów.

Chciałabym być otwarta i spontaniczna, ale boję się kompromitacji. Z drugiej strony mam świadomość, że zachowując się tak, jak do tej pory, jestem odbierana jako osoba zamknięta w sobie, nietowarzyska i nieuprzejma. To wszystko okropnie mnie przytłacza.

Dagmara

kucinska_marzennaMarzenna Kucińska jest psychologiem, psychoterapeutą Polskiego Towarzystwa Terapii Poznawczej i Behawioralnej, trenerem Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Pracuje w Ośrodku Terapii Poznawczej COGITO w Warszawie.



Dagmaro,


Cieszę się, że myślisz o zmianie, chociaż nie bardzo wiesz, jak tego dokonać.

Ani bycie „błaznem”, ani zabawa w „kto kogo zdominuje” nie okazały się dobrymi strategiami. Jedną z ról, jakie przyjmują DDA w swoich rodzinach by przetrwać, jest rola maskotki. Takie dziecko rozładowuje napiętą domową atmosferę śmiechem i błaznowaniem.

Przy okazji uzyskuje nieco pozytywnych uczuć w swoim kierunku. Rodzina lubi maskotkę, choć poza tymi zabawnymi momentami, wszyscy jakby o niej zapominają, nie widzą jej smutku i bezradności. Maskotka skrywa je pod maską uśmiechu czy zabawnego grymasu.

Rola błazna w szkole nie spełniła swojego zadania – to dobrze, bo musiałaś rozwinąć inne umiejętności, by odnaleźć się wśród ludzi, ale też wiele Cię to kosztowało. Stąd pokłady złości i rozżalenia, które się w Tobie nazbierały. Większość „maskotek” tak naprawdę ogromnie boi się ludzi, złości ich konieczność dopasowywania się do nich, udawania dobrego nastroju.

Ty zdajesz sobie z tego sprawę i to już jest Twój sukces. Dobrym sposobem na odzyskanie zaufania do ludzi są spotkania w grupach samopomocowych lub terapeutycznych. Nadmierne planowanie też kojarzy mi się z lękiem. Doświadczyłaś pewnie wielu sytuacji, kiedy coś się wymyka spod kontroli i ma to katastrofalne skutki. Na szczęście jesteś już dorosła i lepiej możesz sobie radzić z tym, co przynosi życie.

Mamy prawo jako DDA bać się ludzi, siebie samych i swoich emocji. Ale mamy też prawo do normalnego życia... Pokonanie swoich lęków i wyjście poza domysły i obawy wymaga jednak wysiłku. Poznałaś świetnego chłopaka – to nie cud. Zobaczył w Tobie wspaniałą dziewczynę. To nic, że na razie schowaną.

Kochając, dostrzegł Twój potencjał i od Ciebie jedynie zależy, czy podejmiesz wysiłek, by go wydobyć na zewnątrz, czy też pozwolisz, by ze starych ran sączyło się rozgoryczenie i złość na tych, którzy skrzywdzili Cię w przeszłości. Zachęcam Cię do terapii dla DDA. Jest trudna, ale ten wysiłek ma szanse przynieść Tobie i Twoim bliskim dużo korzyści.

Powodzenia, Dagmaro!