piątek, 15 kwiecień 2011 11:54

Życie na niczym

Zdecydowałam się napisać do was, bo potrzebuję porady. Jestem dorosłym dzieckiem alkoholika. Nic mi się w życiu nie udało i niestety jest coraz gorzej. Nie radzę sobie z problemami, ciągle płaczę i ze wszystkimi kłopotami jestem sama, nie mam w nikim oparcia...

Mam 25 lat, a jeszcze niczego w życiu nie osiągnęłam, nie mam nawet stałej pracy. Wydaje mi się, że każda moja decyzja tylko pogarsza moją sytuację, że moje życie to pasmo niepowodzeń. Moja matka powtarza ciągle, że jestem głupia, nie powinnam wyjeżdżać do pracy za granicę, bo sama sobie nie poradzę, że nigdzie nie będzie mi dobrze. Może ona rzeczywiście ma rację?

Zostawiłam – właściwie bez wyraźnego powodu – chłopaka, który mnie kochał i z którym mogłam planować przyszłość. Po prostu uciekłam, a teraz już nie mogę zmienić tej decyzji. Szukam pracy za granicą, ale z marnym skutkiem.

W kraju nie mam szans na znalezienie dobrej pracy, a nie chcę kolejny raz wracać do matki. Nie potrafię nawet nawiązać dobrych relacji z ludźmi, tak naprawdę nigdy nie byłam szczęśliwa. Gdy byłam nastolatką myślałam o popełnieniu samobójstwa, ale nawet na to nie wystarczyło mi odwagi.

Miałam anoreksję, depresję, nerwicę – nie sądziłam nawet, że dożyję 25 lat, a teraz nie wiem, co ze sobą zrobić. Czuję, że życie upływa mi na niczym, bez przyjaciół i perspektyw. Czy to skutek tego, że jestem DDA? 

Dagmara

kucinska_marzennaMarzenna Kucińska jest psychologiem, psychoterapeutą Polskiego Towarzystwa Terapii Poznawczej i Behawioralnej, trenerem Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Pracuje w Ośrodku Terapii Poznawczej COGITO w Warszawie.

Droga Pani Dagmaro,

Prosi Pani o poradę i jednocześnie sama jej sobie Pani udziela: znaleźć w kimś oparcie. To niezbędne, gdy problemów jest tak wiele, że odechciewa się żyć.

Myśli o śmierci oznaczają, że człowiek nie jest już w stanie poradzić sobie bez wsparcia. Nie wiem, czy Pani trudny stan wynika z wychowywania się w rodzinie, w której ktoś miał lub nadal ma problem alkoholowy, ale z pewnością nie pomaga to Pani w obecnej sytuacji. Pisze Pani, że nie może na nikogo liczyć.

Prawdopodobnie to stwierdzenie dotyczy głównie osób z Pani rodziny, a niestety nie ma Pani przyjaciół czy dobrych znajomych, którzy stanowiliby alternatywne wsparcie. Warto więc sięgnąć po profesjonalną pomoc. Dzięki kontaktowi z psychoterapeutą może Pani nauczyć się czerpać pomoc i wsparcie od innych ludzi. Może Pani skorzystać z grup samopomocowych, jakie tworzą np. DDA czy anonimowi depresanci.

Pisze Pani o sobie używając stwierdzeń: nie poradzę sobie, jestem głupia, nie nadaję się, nie potrafię... I choć mówi Pani, że to słowa mamy, obawiam się, że Pani sama też może tak o sobie myśleć. To dość depresyjna wizja, a przecież trudno radzić sobie w mało przyjaznym świecie, niedającym zbyt wielu szans komuś, kto nie potrafi z nich korzystać.

Część problemów, które wymieniła Pani w liście, prawdopodobnie ma związek z byciem DDA, inne zaś pewnie mają inne źródła. Niezależnie od źródeł problemów, teraz trzeba myśleć o przerwaniu tego, co je podtrzymuje.

Cieszę się, że nie chce Pani wracać do mamy, bo już pora na samodzielność i nowe życie w nowym otoczeniu. Słowa mamy mogą działać niczym samospełniająca się przepowiednia „i tak się nie uda”, aż do czasu, gdy przestanie Pani w nią wierzyć.

Skoro dotychczas start w dorosłość był trudny, to potrzebne jest wsparcie innych ludzi i nauczenie się kilku umiejętności, takich jak podejmowanie decyzji, budowanie dobrych relacji czy zdobywanie przyjaciół.

W wielu miejscach prowadzona jest terapia ukierunkowana na rozwijanie tych umiejętności oraz na zmianę przekonań, które nas ograniczają. W życiu dorosłym łatwiej jest uwolnić się od destrukcyjnych myśli czy emocji i skorygować wpływ rodziny pochodzenia na nasze życie.