środa, 03 sierpień 2011 10:53

Chcę się uwolnić

 
Jestem DDA. Wyrok czy alibi dla własnych wyborów życiowych? Założyłam rodzinę, urodziłam córeczkę, życie z mężem okazało się powtórką schematów z mojego dzieciństwa. Nie pił, wręcz przeciwnie – był mężczyzną marzeń. Może trochę niedojrzałym, a może po prostu za dużo od niego wymagałam.


Odeszłam, bo życie z nim było za spokojne i monotonne. Znalazłam kogoś, kto dał mi adrenalinę, przy kim dzień równał się z nocą. Nie wytrzymał ze mną. W bólu i cierpieniu znalazłam następnego. Ja ze swoimi upośledzeniami i on równie mało przystosowany do życia. Półtora roku na huśtawce emocji, w wyniszczających związkach. Miałam nadzieję na lepsze jutro, ale ono nie przychodziło. Uznałam, że dłużej tak nie można, nie dam rady. Teraz jestem sama.

Do tej pory wydawało mi się, że wszystko w swoim życiu kontroluję. Że mimo tego, co inni oceniali negatywnie, ja mam poczucie władzy i świadomość, że po prostu mi nie wychodzi. Aż wreszcie spojrzałam prawdzie w oczy. Zrozumiałam, że albo ja pokonam syndrom DDA, albo on pokona mnie. Odkryłam, że jestem współuzależniona od partnera.

Nie mogę już znieść tej huśtawki emocjonalnej. Wróciłam do swojego terapeuty z nadzieją na profesjonalną pomoc. Znalazłam też wsparcie wśród przyjaciół – mogę na nich liczyć o każdej porze dnia i nocy, gdy słabnę lub zaczynam wątpić w słuszność swoich działań. Wpadłam w związek bardzo przypominający mój dom rodzinny i moich rodziców. Chcę się uwolnić, chcę czuć, że życie jest piękne...
Małgorzata

2011_08_duzaOd redakcji
:
Ten, który stale jest szczęśliwy, musi często się zmieniać, nauczał chiński filozof Konfucjusz. Zrozumiała to Małgorzata, autorka powyższego listu, próbując odnaleźć szczęście w życiu. Wie, co chce w sobie zmienić i szuka dla siebie pomocy, dlatego zdecydowała się na terapię.

Oferta pomocy dla dorosłych dzieci alkoholików w Polsce jest coraz bogatsza. Jej najpopularniejsze formy przedstawia na łamach sierpniowych „Charakterów” Marzenna Kucińska („Mapa pomocy dla DDA”).

Małgorzata już zrobiła pierwszy, najważniejszy krok: uświadomiła sobie, czego tak naprawdę chce – ona, a nie jej rodzice, dziecko, znajomi, otoczenie. Bez tego właściwie żadna zmiana nie jest możliwa, przekonuje terapeuta Michał Czernuszczyk w artykule „Pod lawiną cudzych pragnień”.

Bo choć czasem wydaje się, że wiemy, czego chcemy, i wiemy, jak to osiągnąć, jednak nie robimy nic w tym kierunku. Okazuje się bowiem, że tak naprawdę chcemy cudzym chceniem, a nasze własne dążenia i pragnienia są inne niż te głośno deklarowane