środa, 02 listopad 2011 09:20

Trafiam na DDA

Mam 38 lat, jestem DDA. Moja mama jest alkoholiczką, ma również schizofrenię paranoidalną. Często przebywa w szpitalu psychiatrycznym, bierze leki psychotropowe, a mimo to pije alkohol. Nigdy nie leczyła swojego nałogu, bo uważa, że nie jest alkoholiczką, skoro nie leży pijana na ulicy...

Mama nigdy nie okazywała mi uczuć, była ciągle niezadowolona i oskarżała mnie o wszystko – i to była dla niej dobra wymówka, by się napić. Mam problem ze znalezieniem partnera, bo nie potrafię otworzyć się na drugiego człowieka, nie umiem mówić wprost, co mi przeszkadza. Nie potrafię wyrażać uczuć. Towarzyszy mi silny lęk przed brakiem akceptacji. Jestem gadułą, ale tak naprawdę nikt z moich znajomych nie wie, co się ze mną dzieje.

Nie mogę z mamą szczerze porozmawiać, bo jest w kiepskim stanie psychicznym, a ja mam dość oskarżeń, że znów musi się napić, bo jej coś złego zrobiłam. Kiedy jestem na nią bardzo zła i otwiera mi się „worek z żalem”, piszę do niej list na temat zdarzenia, które mi się przypomniało. To mi pomaga przełamać ten koszmar, który tkwi w moim sercu i umyśle.

Jest jeszcze coś... Ojciec mamy, mój dziadek, molestował mnie, gdy miałam dziesięć lat. Dotykał mnie w miejscach intymnych. Próbuję o tym zapomnieć, ale nie potrafię.

Spotkałam się z terapeutą, który prowadzi grupy wsparcia dla DDA. Zaczynam pomału rozumieć mój problem.

Nie wiem, co robić. Mogę wyjechać za granicę, ale obawiam się, że i tam dopadną mnie nierozwiązane problemy. Nie wiem, jak budować relacje z mężczyznami – okopałam się w swoim świecie i gdy tylko ktoś próbuje w niego wejść, tracę grunt pod nogami. Zresztą, ciągle trafiam na mężczyzn z syndromem DDA lub DDD. Czy to normalne?

Agnieszka

kucinska_marzennaMARZENNA KUCIŃSKA jest psychologiem, psychoterapeutą Polskiego Towarzystwa Terapii Poznawczej i Behawioralnej, trenerem Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Pracuje w Ośrodku Terapii Poznawczej COGITO w Warszawie.


Pani Agnieszko, normalność jest sprawą umowną. O Pani problemach można powiedzieć, że to „normalna reakcja na nienormalną sytuację”.
Nienormalną sytuacją jest dorastanie dziecka bez wsparcia, miłości czy czułości – gdy dziecko jest głównie karane i odrzucane przez najbliższą osobę, gdy rodzic jest nieobecny (choćby to była nieobecność spowodowana pobytem w szpitalu czy wyłączeniem przez chorobę).

Z pewnością nienormalne jest molestowanie seksualne dziecka. Normalną reakcją w takiej sytuacji jest lęk przed bliskością, przed wykorzystaniem lub skrzywdzeniem ze strony drugiej osoby oraz brak oczekiwań na coś pozytywnego w związku z drugim człowiekiem i, co za tym idzie, otaczanie się murem. Konsekwencją Pani przeżyć z dzieciństwa jest sposób, w jaki radzi sobie Pani z emocjami: zamykanie się w skorupie, ujawnianie żalów, gdy już nie daje się ich dłużej dusić, unikanie sytuacji, w których inni ludzie mogliby zobaczyć, co naprawdę Pani czuje lub myśli.

Niestety, o ile wszystkie te zachowania chroniły Panią w dzieciństwie, w dorosłym życiu stały się ciasnym i ograniczającym pancerzem. W takiej sytuacji zwykle lgniemy do osób podobnych do nas. Wiele osób wychowanych w rodzinach dysfunkcyjnych nieświadomie dobiera partnerów o podobnych doświadczeniach w przeszłości. Dzięki takim związkom mamy przy sobie kogoś podobnego do nas, a zarazem patrzącego z dystansem na nasze rodzinne relacje. Czasem taka relacja wystarczy, by otworzyć się na inne życie, jest oparciem w procesie zmiany.

Niestety, przeważnie schematy wyniesione z dzieciństwa utrzymują się w naszym myśleniu, przeżywaniu czy zachowaniu przez wiele lat. Aby je zmienić, niezbędne jest profesjonalne wsparcie. Gdyby zdecydowała się Pani na wyjazd za granicę w wieku 20 lat, być może nowe środowisko i wymuszone przez wyjazd zmiany skorygowałyby zachowania ukształtowane w rodzinie. Teraz sam wyjazd raczej już nie wystarczy, ale w połączeniu z terapią może z pewnością ułatwić zmiany.