środa, 01 grudzień 2010 11:41

Wasze komentarze

Jesteśmy wykształconymi ludźmi po 60. Oboje z tzw. dysfunkcyjnych (bardzo) rodzin. Do dziś nie opanowaliśmy tak prostej umiejętności jak spokojna rozmowa o naszych problemach. Od jakiegoś czasu interesuję się psychoterapią (mąż - nie chce) i lepiej rozumiem, co się między nami dzieje. Nadal jednak trudno mi pomóc mojemu mężowi, synowi alkoholika i mało zrównoważonej emocjonalnie mamy. Nasz 35-letni syn właśnie jest w trakcie rozwodu z żoną, również dźwigającą jakieś trudne problemy jej rodziny. Mają małe dziecko. To takie smutne, jak nie tylko dzieci, ale i wnuki, i prawnuki cierpią z tego samego powodu. Wszystkim z podobnymi problemami polecam książki Johna Bradshawa „Powrót do swojego wewnętrznego domu”, i „Zrozumieć rodzinę”. To wspaniały, współczujący i rozumiejący psychoterapeuta (sam miał ojca alkoholika).
Życzę wszystkim powrotu do siebie.