piątek, 03 grudzień 2010 14:50

Nie potrafię pokochać

Jestem DDA. Przez to moje związki z mężczyznami nie są normalne, nie umiem się na nich otworzyć. Mój mąż kocha mnie do szaleństwa, ale ja nie potrafię go tak pokochać. Wyszłam za niego, bo diametralnie różni się od mojego ojca. Bo wiedziałam, że nikt nie będzie mnie kochał tak, jak on. Mąż pokazał mi, że mogę być kochana bezinteresownie, bezwarunkowo, że jestem wartościowa i atrakcyjna. Mam teraz bezpieczne, komfortowe życie, czyli wszystko, czego nie miałam w dzieciństwie i wczesnej młodości, ale na jak długo to wystarczy? Mówi się czasami, że jeśli jedna strona kocha tak mocno, to tej miłości wystarczy za dwoje, ale ja nie jestem pewna, czy tak będzie w naszym przypadku.

Nie umiem się odnaleźć w tym związku. Z jednej strony jestem zazdrosna o poprzednią żonę mojego męża. Z drugiej strony ciągle marzę o mężczyźnie, który pojawił się w moim życiu tuż przed naszym ślubem. Teraz strasznie za nim tęsknię, chciałabym być z nim, a jednocześnie żal mi męża, który tyle dla mnie robi. Przerażają mnie moje myśli. Zastanawiam się, czy kiedykolwiek byłam ze sobą szczera i czy teraz jestem szczera wobec siebie i swoich uczuć...

Wiem, że to wynika z mojej bezradności i ślepoty wobec mężczyzn, bo przecież nikt mi nie pokazał normalnych relacji z nimi. Mój ojciec pokazał mi tylko strach i przemoc psychiczną. To jedyne uczucia, które znam z dzieciństwa. Nikt mnie nie nauczył, że moje potrzeby są ważne. Jedyne, co umiałam wtedy robić, to jakoś go uciszyć, uspokoić, żeby tylko wreszcie poszedł spać. A to, że my nie mogliśmy normalnie funkcjonować było nieważne. Że ja nie mogłam się z nerwów uczyć, ani jeść, to też było nieważne. I do dziś nie wiem, co właściwie jest w moim życiu ważne. Jak ogarnąć ten chaos?


Małgorzata

dodziuk_annaAnna Dodziuk jest psychoterapeutą, superwizorem treningu psychologicznego i psychoterapii Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, licencjonowanym psychoterapeutą Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego i specjalistką terapii uzależnień.



Droga Małgorzato,

Wygląda na to, że sporo wiesz o tym, jakie konsekwencje dla życia emocjonalnego ma dzieciństwo, które zostało  przeżyte w alkoholowym domu.

Kiedy piszesz: „ojciec pokazał mi tylko strach i przemoc psychiczną – to jedyne uczucia, które znam z dzieciństwa”, jasne jest, że potrafisz analizować to, co się z Tobą dzieje. A skoro tak, skoro masz poczucie, że do dzisiaj w Twoim życiu panuje chaos, to dlaczego w tym trwasz? Dlaczego nie weźmiesz tego Twojego życia w swoje ręce? Jeśli potrzebujesz impulsu z zewnątrz, żeby poszukać dla siebie terapii albo grupy samopomocowej, to powiem Ci otwarcie: zwlekanie nie ma żadnego sensu. To oczywiste, że potrzebujesz solidnej dawki pracy nad sobą i kontaktu z innymi DDA.

Z dwóch powodów. Po pierwsze – żeby uzdrowić swoje podejście do życia, stać się jego środkiem i rdzeniem. A po drugie – żeby przestać żyć złudzeniem, że inny związek byłby wybawieniem. Niestety, wiele kobiet DDA wybiera destrukcyjne związki, bo mężczyźni zdolni do tworzenia pozytywnych, ciepłych, empatycznych relacji wydają się nieatrakcyjni. To naprawdę paradoksalne: z jednej strony za żadne skarby świata nie chciałabyś mieć takiego męża jak Twój ojciec, z drugiej – nie potrafisz zaakceptować partnera niepodobnego do niego. Terapia pomaga „odkleić” obraz kochanego mężczyzny od niszczącej relacji z ojcem.

 Bardzo prawdopodobne, że w miarę postępów zdrowienia będziesz coraz życzliwszym okiem patrzeć na swego męża. Na koniec rada: przeczytaj książkę Robin Norwood Kobiety, które kochają za bardzo – tam znajdziesz wyczerpujący opis mechanizmu, o którym wspomniałam. To książka dla Ciebie, nawet gdybyś na początku uznała, że wcale nie jesteś kobietą „kochającą za bardzo”. Bo za bardzo kochają niewłaściwych mężczyzn te same kobiety, które właściwych kochają za mało. Zupełnie jak Ty.