środa, 15 grudzień 2010 13:34

Ciągle uciekam

Jestem DDA. Ludzie postrzegają mnie jako silną osobę, dobrze radzę sobie na uczelni, jestem chwalona w pracy. Nie mam jednak w ogóle przyjaciół, tylko kilkoro znajomych. Nie spotykam się z rówieśnikami. Uważam ich za bezwartościowych pijaków, pustych imprezowiczów. Dobry kontakt mam tylko z kilkoma starszymi ode mnie znajomymi.
Ja nie uznaję alkoholu. Każdy, kto pije, według mnie robi źle. Swoich rodziców nienawidzę, szczególnie matki. Tylko na wódkę nie było jej żal pieniędzy. W szkole wszyscy mnie poniżali. Musiałam żebrać o akceptację rówieśników, robiąc za nich prace domowe lub rozdając swoje długopisy. (...) Teraz mam problem z moim chłopakiem. On też ma za sobą trudne dzieciństwo, ale nie jest DDA.
wtorek, 14 grudzień 2010 12:12

Ze strefy cienia

Mam 23 lata. Czasami wciąż jeszcze chce mi się krzyczeć, płakać, czuję żal i złość. Tylko dlatego, że moi rodzice nie stanęli na wysokości zadania, by z miłością wychować swoje dziecko. Ojciec jest alkoholikiem. Matka osobą współuzależnioną. Każde z nich przekazało mi bagaż, który noszę od wielu lat. Ale teraz nadszedł mój czas. Czas by pozbyć się ciągnącego w dół balastu, zacząć żyć swoim życiem, kochać i ufać bez strachu, lęku przed odrzuceniem, przed oceną innych. Moje dotychczasowe życie przypominało front wojenny.

Ciągła walka o siebie, o swoje prawa, potrzeby, które były sukcesywnie negowane, głównie przez moją matkę. I to zbijające z tropu, paraliżujące myślenie, nieustanne poczucie winy. Wciąż przecież słyszałam: „jesteś wredną egoistką, myślisz tylko o sobie, a mnie jest tak źle i w ogóle życie jest takie ciężkie”.
poniedziałek, 13 grudzień 2010 10:24

Bałam się otworzyć

Mam 25 lat, studiuję i pracuję. Ojciec zawsze miał problem z alkoholem. Trzeźwy jest bardzo opiekuńczy, ale gdy tylko się napije – wstępuje w niego diabeł, jest agresywny i wulgarny. Mieszkamy w małej miejscowości, co jeszcze bardziej nasilało problem, bo ogromnie się wstydziłam, że ojciec codziennie chodzi pijany. Zamykałam się w sobie. Marzyłam o ucieczce z tego piekła. Wyjechałam do szkoły średniej w większym mieście. Choć nauka szła mi dość kiepsko, zaparłam się i właśnie kończę studia zaocznie. Pracuję już w swoim zawodzie, z czego jestem bardzo zadowolona. Niestety, los sprawił, że musiałam wrócić do rodzinnej miejscowości i wszystko jest po staremu, bo do ojca nie dociera, że jest alkoholikiem i powinien się leczyć.
piątek, 10 grudzień 2010 14:44

Psuję każdy związek

Mój tata miał problem alkoholowy, i chyba nawet nadal go ma, tyle że z powodów zdrowotnych i po rozwodzie musiał przestać sięgać po wódkę i piwo. Pamiętam z dzieciństwa pijanego tatę, często za kierownicą, pamiętam problemy z tego wynikające... I te nieustanne kłótnie. Jestem pierwszym dzieckiem moich rodziców – zdecydowali się na ślub dlatego, że miałam się urodzić. Myślałam, że gdybym się nie urodziła, to rodzice nie musieliby być razem, mama by nie płakała, a tata by nie pił.
czwartek, 09 grudzień 2010 10:03

W kręgu gniewu

Nie jestem pewien, czy moje problemy z otoczeniem mają związek z tym, że jestem DDA. Mam 21 lat. Przez większość dzieciństwa żyłem w strachu i samotności, bo mój ojciec pił (byłem świadkiem wielu nocnych awantur i wizyt policji w domu). Słyszałem, jak bije mamę. Ona postanowiła z tym skończyć i rozwiodła się z nim. Gdy się wyprowadził od nas, brakowało mi ojca, męskiego wzorca.
Przez prawie dwa lata moje rozmowy z matką ograniczały się jedynie do odpowiedzi na pytanie, co chcę na obiad. Sam nawet nie wiem czemu...
środa, 08 grudzień 2010 13:30

Jak z nią być?

Podejrzewam, że kobieta, którą kocham, jest DDA i nie wiem, jak mam z nią postępować. Monika panicznie boi się imprez, na których może być alkohol. Najprawdopodobniej jej ojciec pił, ale nie mieszka z nimi od dziesięciu lat. (...) Planujemy wspólną przyszłość, oboje mamy po 30 lat i bardzo chcemy mieć już rodzinę. Monika ujęła mnie swoją delikatnością, dobrocią, uśmiechem, ale ostatnio coś dziwnego zaczęło się z nią dziać. Sama mówi, że jest jej smutno, czegoś się boi, lecz nie wie, z jakiego powodu. Często mówię jej więc komplementy i to, że bardzo ją kocham.

wtorek, 07 grudzień 2010 10:25

Boimy się ze sobą być

Jestem DDA. Odkąd pamiętam w mojej rodzinie był alkohol i przemoc. Ojciec wykręcał mamie ręce i wlewał w nią alkohol, więc mama też się uzależniła. Najpierw ją bił, bo nie piła, a później – bo piła. Kiedy byłam starsza, zaczęłam stawać między nimi, próbowałam ich rozdzielić i nie dopuścić, by mama piła. Nie dało to żadnych efektów.

Mało tego, wyszłam za mężczyznę, który też pił. Co prawda obiecał mi, że przestanie, ale nie dotrzymał słowa. Ściągnął mnie na samo dno. Dopiero gdy miałam 38 lat poszłam na terapię dla współuzależnionych, wystąpiłam też o alimenty. Założyłam sprawę o rozwód, ale nim go dostałam, związałam się z nieco młodszym ode mnie mężczyzną.

poniedziałek, 06 grudzień 2010 10:01

Mam dość bycia DDA

Mam dość bycia DDA, ponieważ nie byłam nigdy dzieckiem. A nawet jeśli byłam, to tego nie pamiętam. Byłam tylko o rok starsza od moich najbliższych koleżanek, ale już wtedy ich mamy mówiły o mnie Duża Basia.
Nie pamiętam, żebym była beztroska – byłam zatroskana. Nie pamiętam, żebym była opieszała, niezdyscyplinowana, zbyt ciekawa, odważna. Byłam sumienna, zawsze na miejscu, akuratna, nieśmiała i taka... dobra. No i świetnie się uczyłam. Wzór... I byłam jeszcze bardzo nieszczęśliwa, bardzo samotna i bardzo się bałam. Że ojciec zabije mamę, że będzie mnie bił, że spowoduje wypadek, jak pijany będzie jechał na motorze, że znowu się zmoczę w nocy, że sąsiadka nie przyjdzie i nie odwlecze się choć na chwilę awantura, że kiedyś coś sobie zrobię, bo tego nie wytrzymam, a przecież nie mogę skrzywdzić matki i zostawić jej samej. Że Pan Bóg mi nie wybaczy tego, że wrzuciłam do stawu małe kotki, które ojciec kazał mi utopić.
piątek, 03 grudzień 2010 14:50

Nie potrafię pokochać

Jestem DDA. Przez to moje związki z mężczyznami nie są normalne, nie umiem się na nich otworzyć. Mój mąż kocha mnie do szaleństwa, ale ja nie potrafię go tak pokochać. Wyszłam za niego, bo diametralnie różni się od mojego ojca. Bo wiedziałam, że nikt nie będzie mnie kochał tak, jak on. Mąż pokazał mi, że mogę być kochana bezinteresownie, bezwarunkowo, że jestem wartościowa i atrakcyjna. Mam teraz bezpieczne, komfortowe życie, czyli wszystko, czego nie miałam w dzieciństwie i wczesnej młodości, ale na jak długo to wystarczy? Mówi się czasami, że jeśli jedna strona kocha tak mocno, to tej miłości wystarczy za dwoje, ale ja nie jestem pewna, czy tak będzie w naszym przypadku.
czwartek, 02 grudzień 2010 12:00

Boję się terapii

Nie jestem pewna, czy zaliczam się już do DDA... Wciąż mieszkam z rodzicami, mimo że mam już prawie 23 lata. Jestem studentką pedagogiki, ale zawsze kontakty z ludźmi sprawiały mi trudności. Mam bardzo niską samoocenę, nie ufam ludziom, często czuję wstyd, lęk przed skompromitowaniem się, strach przed ludźmi. Co prawda przez trzy lata studiów troszkę się to zmieniło, ale nadal zmagam się ze swoim brakiem poczucia wartości i z ojcem alkoholikiem. Mieszkamy w trudnych warunkach, mamy tylko jeden pokój, więc nawet nie mam gdzie uciec przed ojcem.
Strona 3 z 4