×

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 62
środa, 01 grudzień 2010 11:59

W cieniu ojca

Wychowałam się w Australii, więc pisanie po polsku przychodzi mi z lekkim trudem, ale spróbuję wyrażać się w miarę sensownie. Nie pamiętam momentu, w którym uświadomiłam sobie bądź mnie uświadomiono, że mój ojciec jest alkoholikiem. Pamiętam, że zawsze go nie było. Albo wyjeżdżał w trasę koncertową, albo zamykał się w swoim pokoju, żeby „pisać”. Pamiętam lęk trwający do dzisiaj, że nigdy nie sprostam jego oczekiwaniom, że cokolwiek bym zrobiła, to zawsze będzie za mało. Miałam być genialną córką, utalentowaną, pracowitą. Dopóki ojca nie było, jakoś mi to szło, ale zaczęło się sypać po przeprowadzce do Australii. Miałam siedem lat i przez jakiś czas ojciec był na co dzień. Agresja, sadyzm, złośliwość, wszystko – kiedy Mama nie patrzyła (Mama jest świętą kobietą, pełną miłości, próbowała mi zastąpić miłość ojca nadmiarem swojej miłości). Ojciec wrócił do Polski, a ja popadłam w różne, jak by to ująć, paranoje.

wtorek, 30 listopad 2010 12:08

Żeby było normalnie...

listyikonka______________Mam 24 lata. Jestem DDA, mój ojciec jest alkoholikiem. O tym, że należę do tej niechlubnej grupy ludzi, dowiedziałam się z Waszego miesięcznika jakieś dwa lata temu. (...)
Ojciec pił, od kiedy pamiętam. Wybaczyłam mu, że nie było go wtedy, kiedy go potrzebowałam. W rodzinie pełniłam rolę aniołka, niewidzialnego dziecka, zawsze starałam się nie naprzykrzać mamie, która i tak miała dużo na głowie. Moja rodzina to typowa rodzina współuzależniona. Do pewnego czasu staraliśmy się nie mówić o tym, co się dzieje w domu, starsi bracia sprowadzali ojca do domu i było wszystko OK. Milczenie przerwałam dopiero, jak zaczęłam spotykać się z chłopakiem, powiedziałam mu, że mam ojca alkoholika, wtedy jeszcze pił brat, ale teraz przestał.
poniedziałek, 29 listopad 2010 11:03

Co jest normalne, a co nie?

listyikonka______________DDA często się zastanawiają, co jest normalne, a co nie. Niedawno przeczytałam książkę Jaya Cartera pt. „Wredni ludzie” i przyznam, że mam mętlik w głowie. W niektórych sytuacjach trudno mi oddzielić moje nieracjonalne myśli od zdrowych uczuć, np. jeśli ktoś mnie okłamuje, nie szanuje mnie, nie liczy się z moimi uczuciami, z moim czasem, zaczynam się zwyczajnie wściekać, ale zaraz sobie myślę, że wściekam się przez moje oczekiwania względem tej osoby – żeby była taka, jak ja chcę. Myślę, że normalne osoby nie biorą wszystkiego tak bardzo do siebie jak ja, że mają gdzieś fochy innych, że jak ktoś im ubliża, to zwyczajnie zrywają znajomość, bo są pewne, że ona im szkodzi, albo mówią bez ogródek, że nie będą tolerować złego zachowania, przecież to tzw. umniejszacz ma problem, a nie one.
piątek, 26 listopad 2010 12:06

Uwierzyć w siebie...

listyikonka______________Nie umiem pisać na zawołanie, chociaż czasem bardzo chcę ubrać w słowa to, co we mnie siedzi gdzieś głęboko... Jestem DDA i to jest jak piętno wypalone żelazem wbrew mej woli, na przekór darowanemu życiu. Czuję się tak, jakby ktoś mnie powołał do życia, a potem – ot tak, dla żartu – rozmyślił się... Nie bardzo wiem, po kim mogę się określić jako DDA. Ojciec był z całą pewnością alkoholikiem, ale byłam z dala od niego. Nasze spotkania w moim okresie dorastania zaowocowały wielkim rozczarowaniem i jeszcze większym bólem. Matka? No cóż... Była typem matki, jak to określił Alosza Awdiejew w felietonie w „Charakterach”, tej od „mać”. Była i jest... Ciągle niezadowolona, wiecznie wymagająca, dająca mi odczuć, że jestem niepotrzebna, niekochana, niechciana i zawsze nie taka, jaka być powinnam.
czwartek, 25 listopad 2010 12:31

Zapomnieć przeszłość

Główna kwestia, którą chcę poruszyć, pisząc do Was jako DDA, dotyczy mojego wewnętrznego ogromnego przymusu, który nie opuszcza mnie od lat. Jest to potrzeba odcięcia się od przeszłości. Próbuję nieustannie pozbyć się wszystkiego, co wiąże się z przeszłością (co lubiłam, robiłam, mówiłam, jak myślałam, moje preferencje, pasje, upodobania, znajomości).
Jednocześnie czuję brzemię i zdaję sobie sprawę, że niemożliwe jest zgubienie tamtej tożsamości, wymazanie wspomnień. To jak naznaczenie, cień, blizna na sercu. Kiedy się odcinam, pozbywam się emocji, kamienieję, zamrażam się. Wtedy mogę o tym myśleć bez poruszenia i opowiadać, jakbym mówiła o filmie. To łatwe i uśmierza ból, a zarazem zubaża, przytłacza i daje poczucie oszustwa siebie samej. A potem wysusza łzy.
środa, 24 listopad 2010 15:31

Związek, który niszczy

Jestem od trzech lat w związku z synem alkoholika. Chciałabym mu pomóc poradzić sobie ze sobą, a także pomóc naszemu związkowi. Mój partner miewa straszne depresje. Nie wychodzi z domu, wszystko go wścieka, nawet zwykłe czynności, dlatego praktycznie nie mieszkamy razem.

On najchętniej spędzałby czas w swojej pustelni, nie lubi przebywać wśród ludzi. Gdy gdzieś wyjeżdżamy, najlepiej czuje się w miejscach mało zatłoczonych (to akurat tłumaczę sobie jego zawodem – wypływa w kilkumiesięczne rejsy).
wtorek, 23 listopad 2010 12:31

Wygrać z samotnością

listyikonka______________W maju skończę 28 lat, a nadal jestem osobą samotną. Nie mam przyjaciół ani partnera, choć tak bardzo tego pragnę. Dlaczego tak się dzieje i jak pomóc sobie samej, by to zmienić? Samej, bo nie mam możliwości poproszenia o pomoc, gdyż w moim mieście nie ma terapii dla DDA. Staram się zyskać przyjaciół, ale nic z tego nie wychodzi, mimo że wszyscy uważają mnie za miłą i sympatyczną osobę, ciągle uśmiechniętą. Wiele osób mnie lubi, postrzega jako wesołą, miłą i otwartą, a mimo to nie ma takich, którym by naprawdę na moim towarzystwie zależało. (...) Nie wiem co zrobić, by zyskać grono przyjaciół.
piątek, 05 listopad 2010 12:59

Ze strefy cienia

Mam 23 lata. Czasami wciąż jeszcze chce mi się krzyczeć, płakać, czuję żal i złość. Tylko dlatego, że moi rodzice nie stanęli na wysokości zadania, by z miłością wychować swoje dziecko. Ojciec jest alkoholikiem. Matka osobą współuzależnioną. Każde z nich przekazało mi bagaż, który noszę od wielu lat. Ale teraz nadszedł mój czas. Czas by pozbyć się ciągnącego w dół balastu, zacząć żyć swoim życiem, kochać i ufać bez strachu, lęku przed odrzuceniem, przed oceną innych. Moje dotychczasowe życie przypominało front wojenny.

Strona 4 z 4